• Wpisów:182
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 22:07
  • Licznik odwiedzin:14 313 / 1427 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kolejne dni były normalne... a przynajmniej pozornie. Kunakunda szła zatłoczonym szkolnym korytarzem, nie czując w tej chwili nic. Wydarzenia sprzed tygodnia skakały jej między oczami jak sceny z filmu grozy. Ciemność. Światło. Księga. Czuła, jak gruby tom ciąży jej w torbie. Od TAMTEGO wydarzenia nie rozstawała się z nim na krok. Ku zgrozie Lindsay, próbowała przywrócić tamte wizje. Chciała jeszcze raz poczuć tę wspaniałą moc, magię i siłę.
Ale nie umiała.
Gdzieś głęboko wiedziała, że to potrafi - że przeznaczenie ciągnie ją ku niezwykłym tajemnicom. Jej ścieżka losu obejmuje więcej, niż szkolne obowiązki. Tak bardzo pragnęła, aby jej jedyna przyjaciółka to zrozumiała, jednak Lindsay za każdym razem obracała się na pięcie, kiedy padły słowa nawiązujące do Księgi.
- Lin, jesteśmy Integra Innata! Jak możesz to ignorować? Jak możesz zaprzeczać tym... tym CUDOM, które...
- Daj spokój, Kuna - jej niebieskie oczy zdradzały rozgoryczenie - Po protu zapomnij.
Kunakunda za żadne skarby nie mogła tak po prostu zapomnieć. Jedynej nadzeji dopatrywała się w Roksannie, lecz gdy spróbowała nawiązać rozmowę, spotkała się tylko z pogardą. Roxi nie tylko udawała, że nic się nie stało. Ona twierdziła, że jej nie zna, co było wyjątkowo okrutnym ciosem.
- Ty też... - powiedziała cicho, obserwując skrawek jej kurtki znikający za rogiem.
Wydawało się, że temat raz na zawsze się skończył.
Lecz maska pozorów zawsze wcześniej czy później zostaje ściągnięta.

***

Kolejny deszczowy wieczór. Lindsay patrzyła, jak grube krople powoli spływają po szybie. Głupio jej było z powodu Kuny. Doskonale zdawała sobie sprawę, jak bardzo ją rani swoją postawą, jednak nie umiała inaczej. Jedyne, czego w życiu pragnęła, to spokój. Łatwa szkoła, cicha praca, kochająca rodzina - nie potrzebne jej były żadne "udziwnienia". Jeszcze dopiero co magia nie istniała, była tylko tanią sztuczką wykorzystywaną przez fałszywych czarodzieji, abstrakcją pojawiającą się jedynie w książkach fantasy czy słabych romansach, niedościgłym wzorem upadłych marzycieli. Coś takiego miało być... w niej? W najzwyklejszej dziewczynie z transferu?
Lindsay z nieoczekiwanym napadem złości zasunęła zasłony. Nie chciała siedzieć bezczynnie, lecz z drugiej strony nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Czuła pustkę oraz niepokój...
Aż do tej chwili.
Nagle stało się coś dziwnego. Wizje powróciły, wypełniając cały jej umysł jak w palącej gorączce. Owo uczucie zdawało się przybierać formę sfery, która następnie powędrowała prosto do jej serca, przez chwilę rozświetlając jej oczy tak silnie, że ciemne ściany pokoju zalane zostały złotym blaskiem.
Było już jasne, co ma robić.
Bez zastanowienia wybiegła z domu - ulice były puste, od czasu do czasu przecinane parasolami wszelakiej maści. Coś ciągnęło ją w jedno konkretne miejsce tak silnie, że niemal traciła oddech. Biegła długo, ślizgając się po mokrym chodniku skrytym w wieczornym mroku. Mało brakowało, ażeby nie zderzyła się z dwoma sylwetkami naciągającymi z bocznych uliczek.
- Roxi? - zawołał pierwszy głos.
- Kunakunda? - zdziwiła się Lin.
- Lindsay? - Kunakunda prawie dostała zawału.
- Sztywniary - mruknęła Roxi, wyciągając język z udawanym obrzydzeniem.
- Dziewczyny, co wy tu robicie?...
- To ONA - wyszeptała Kuna - Poczułam ją; magię wypełniającą moje ciało jak... jak...
- Jak ogromna kula ognia! - dokończyła za nią przyjaciółka - Też to poczułam! A ty, Roxi?
- Zamknijcie się obie - prychnęła tamta w odpowiedzi, poprawiając kaptur przesiąknięty wodą. - Spadam do domu.
W fioletowych oczach Kunakundy dało się ujrzeć tajemniczy blask. Lindsay poczuła silny niepokój - nigdy wcześniej tak się nie działo.
- Nie zrobisz tego - wycedziła przez zęby. Głęboki cień przysłonił jej oczy. W tym momencie Roksanna zatrzymała się, zaciskając pięści.
- Ty mi grozisz? - jej głos zmienił się w ochrypły, zdradzając wściekłość. Była silniejsza od dwójki towarzyszek razem wziętych. Mogła z łatwością je pobić. Kuna nie okazała niepewności, a nawet postąpiła krok naprzód.
- Nie zrobisz tego, bo Moc ci nie pozwoli. Wiem to. Lepiej, niż każda z was.
- Kuna... - Lin nie miała pojęcia, jak zareagować.
- Ty nie rozumiesz - syknęła w odpowiedzi. - Żadna z was nie rozumie. Jesteście zamknięte na coś wspaniałego, widzicie tylko czubki własnych butów! Magia przyszła do nas, a wy chcecie ją odtrącić jak jakiegoś natrętnego domokrążcę? Zostałyśmy wybrane, by być niezwykłe, a wy... Jesteście... jesteście... JESTEŚCIE OKROPNE! - to powiedziawszy, otarła łzy oraz pobiegła w dal. Zrozpaczona Lindsay chciała za nią podążyć, lecz nagle świat zniknął jej przed oczami, przybierając postać wirującej kuli. Poczuła ciepły uspokajający uścisk.
To Roxi trzymała ją za rękę, z pełną powagą wpatrując się w dal. Wyglądała teraz doroślej niż kiedykolwiek.
- Znów się zaczyna - szepnęła. - Nigdy się od tego nie uwolnimy.
Dziewczyny zamknęły oczy pozwalając, by portal pochłąnął je w całości.
 

 
Roxi spojrzała na Kunakundę, usilnie starając się ukryć strach i zdumienie. Wyraźnie było widać, że próbowała coś powiedzieć, jednak głos utkwił jej w gardle.
Lindsay, widząc twarze swoich towarzyszek, próbowała znaleźć w głowie jakieś logiczne wytłumaczenie tych dziwnych zjawisk, jednak nic nie przychodziło jej do głowy. Poprawiła tylko nerwowo swój zielony mundurek, który idealnie współgrał z ciemnymi włosami.
- Nadal nic z tego nie rozumiem - oznajmiła Roxi, po czym oparła się o zimną ścianę pokoju. Kunakunda wybudzona z transu usiadła na łóżku i natychmiat otworzyła książkę, starając się znaleźć w jej wnętrzu jakieś wzkazówki. Jej drobne blade ręcę przewracały kolejno karty księgi, gdy nagle zatrzymały się na jednej ze stron. Twarz tajemniczej dziewczyny nie ukazywała żadnych emocji.
Nagle z zęwnątrz wydobył się głośny huk. Cała trójka wpatrywała się w okno, wstrzymując oddech.
- Sprawdzę, co tam się dzieje - oznajmiła Roxi, po czym chwyciła klamkę i wyszła, nie pozwalając dziewczynom zaprotestować. Lindsay i Kunakunda
spojrzały po sobie, po czym natychmiast wybiegły za dziewczyną o blond włosach. Były zgodne, że zostawienie jej samej nie jest dobrym pomysłem.
Ponadto czuły się za nią w pewnym stopniu odpowiedzialne. Nie wiedząc tego, były związane niewidzialną więzią...
Wiezią Integra Innata.
Dziewczyny nie musiały długo szukać Roksanny, gdyż była ona wpatrzona w jeden punkt przed sobą. Na jej twarzy malowało się przerażenie, co jeszcze bardziej zaniepokoiło przyjaciółki. Wyszły na zewnątrz, po czym ich wzrok powędrował w tym samym kierunku, gdzie patrzyła Roxi. Nie mogły one uwierzyć w to, co widzą. Ciemne istoty o wyglądzie demonicznych psów
kroczyły w ich kierunku, a ślina cieknąca z ich wyszczerzonych pysków posostawiała głębokie dziury na chodniku. Obok nich szedł wysoki mężczyzna ukryty za ciemną szatą z kapturem.
Roxi bez namysłu wyjęła ogromny nóż, który jeszcze niedawno pokazywała Lindsay i Kunakundzie, a następnie ruszyła pędęm w kierunku tajemniczego osobnika. Szybkim ruchem wbiła ostrze w jego klatkę piersiową, oczekując chodźby najmniejszej reakcji. Osoba spojrzała tylko na swoją napastniczkę błyszczącymi oczami schowanymi w cieniu kaptura, po czym zaczęła mówić coś w niezrozumiałym języku. Ciemne istoty natychmiast zareagowały,
rzucając się na Roxi. Ich zęby wgryzały się w jej ciało, a ona sama próbowała bronić się swoim masywnym nożem. Kunakunda i Lindsay próbowały
pobiec do przyjaciółki, jednak pozostała dwójka "psów" nie miała zamiaru ich przepuścić. Warczały natomiast, groźnie wpatrując się w dwie drobne dziewczyny swoimi czerwonymi płonącymi ślepiami. Wtem stało się coś dziwnego. Dookoła Roksanny pojawiła się lśniąca jasna poświata. Lin spojrzała w stronę blond-włosej towarzyszki, jednak nie umiała jej do końca ujrzeć, gdyż blask poświaty
kompletnie ją oślepił. Przykryła swoje oczy ręką, a po chwili upadła na ziemię, potykając się o własne nogi. Bardzo martwiła się o towarzyszkę,
mimo tych wszystkich rzeczy, które przez nią przeżyła. Nagle blask ustał, a Roksanna leżała bezwładna na ziemi. Po potworach i tajemniczym przybyszu pozostała tylko mgła. Dziewczyny natychmiast podbiegły do zaatakowanej.
- Co to było? - spytała Lin, zauważając, że Roksanna nadal jest przytomna.
- Nie wiem... - powiedziała niewyraźnym głosem, po czym jej oczy szybko się zamknęły.
Nie słyszała nic poza cichymi głosami...
-----------------------------------------------------------------------------------------
Uff, w końcu nam się udało. Ale jest! Chciałybyśmy wam serdecznie podziękować za waszą cierpliwość, i, no cóż, do zobaczenia w odcinku dziesiątym! - Iza i EvilGirlGenius
 

 
Dawno temu istniały wymiary połączone ze sobą w nieskończonej przestrzeni łańcuchami uplecionymi w magii, które utrzymywały świat w równowadze i harmonii, czerpiąc siłę życia i uczuć istot śmiertelnych zamieszkujących poszczególne wszechświaty. Przez tysiące lat układ ten pozostawał nietknięty, rozdmuchując wszelkie zaburzenia jak niewinną mgiełkę. Najpotężniejsze z wymiarów: Świat Nieba i Świat Ognia ustanowiły zasady i panowały nad resztą, nadając sens dziele stworzenia.
Ale pan Ognia, Nathan, nie był zadowolony z ówczesnego porządku. Pragnął zgarnąć całą władzę dla siebie, podporządkować wszystkie istoty żywe i raz na zawsze odebrać im dobrą wolę, narzucając duszom zło. Czekał kolejne dziesięć tysięcy lat, wypatrując dogodnego momentu na zrealizowanie swoich podłych zamierzeń. Okazja ta nastąpiła zupełnie niespodziewanie: oto powstał kolejny wszechświat inny niż wszystkie. Począwszy od Wielkiego Wybuchu rozpoczął samoistnie kreowanie. Po kolejnych miliardach lat pojawiła się ludzkość - gatunek śmiertelników, którzy raz na zawsze zmienili porządek wymiarów.
Otóż każdy z wszechświatów był pod władzą tylko jednego z Najwyższych Wymiarów, dlatego rozpoczęła się walka o panowanie nad nowym stworzeniem. Jednak po raz pierwszy w historii pozostała ona nierozstrzygnięta. Dobro i Zło nie umiał się pokonać, a nowe dusze potrzebowały przewodnika, inaczej równowaga zostanie zaburzona, a łańcuchy zerwą się. Któż wie, jakież to fatalne i nieodwracalne skutki przyniosły istnieniu, czasom i przestrzeniom? A więc Nathan i Asilon, władca Światła, podpisali pakt wieczyty, który zawierał w sobie nową rewolucyjną zasadę.
Ludzie jako jedyni ze wszystkich śmiertelników obdarzonych duszą mogli wybrać swojego pana. Każdy z nich mógł wejść na dowolną z dwóch ścieżek postępowania oraz zejść z niej w wybranej chwili swojego życia. Ich czyny zadecydują, w którym z Królestw znajdą się dusze po śmierci. Lud Wybrany-tak między wymiarami zostali nazwani Ludzie.
Nathan postanowił więc, że lud ten będzie pierwszym, który z czasem sobie podporządkuje i uczyni go symbolem swojej potęgi. W dniu Wiecznego Przesilenia, kiedy to łańcuchy magii stają się najsłabsze, a planety układu słonecznego ustawiają się w idealną linię, utworzył trzy demony, które miały za zadanie sterroryzować ludzkość i uczynić ją poddaną woli zła. Przez wiele ziemskich lat odprawiał rytuały i rzucał zaklęcia, by demony pozostały nie do pokonania. Nasz Świat ogarnęła panika. Rozpoczął się czas mroku.
Asilon poczuł gniew. Równowaga wymiarów wisiała na włosku, jego poddane wszechświaty zaczęły wątpić w siłę dobra, a Lud Wybrany przechodził na złą stronę lub ginął w męczarniach. Demony bowiem były bezlitosne. Paliły ciała w ogniu, nazywając go najwspanialszym z żywiołów, napiętnowały niemowlęta i urządzały nadzwyczajne rzezie niewinnych. Właśnie w tym okresie powstały potwory, wampiry, wilkołaki, hybrydy, czarownice, gobliny, orki, cyklopy, smoki oraz inne mniej lub bardziej przerażające stworzenia. Władca Świata Nieba nie mógł spokojnie patrzeć na męki ukochanego ludu. Niestety wszelkie próby naprawy wyrządzonych szkód kończyły się niepowodzeniem, a nawet większym chaosem. Pokojowe metody nie działały.
Pewnego dnia przyszli do niego jego słudzy nazywani Białą Gwardią i rzekli "Władco , pozwól nam zejść do wymiaru ludzi między demony i zniszczyć je. Nasze ostrza bowiem nie mają sobie równych, a siła naszych ramion zmieni potwory w proch i pył." Ale Asilon nie wyraził zgody "Nie będę Nathanowi zło złem odpowiadał, nie taka jest droga do zwycięstwa.
Walka bowiem tylko większą wojnę rozpęta" I czas mijał, siła wymiarów pod władzą dobra zachwiała się, nikt już nie wierzył w cuda, przygnębienie tłumiło inne uczucia istot żywych więc łańcuchy magii stawały się coraz cieńsze i słabsze. Lecz kiedy niemal znikła nadzieja, Asilon doznał olśnienia. Wziął więc trzech najwybitniejszych z Białej Gwardii i nakazał im spotka się z demonami osobiście, ale zakazał im walczyć. W tajemnicy dał im tylko złote medaliony i spisał instrukcje, które zniknęły później w wirze czasu i wydarzeń w tajemniczych okolicznościach.

Strażnicy zastosowali się do jego poleceń i weszli w wymiar ludzi. Straszliwe widoki ukazały się ich oczom! Natychmiast poprzysięgli zemstę na okrutnym stworzeniu Nathana i wyzwali demony na pojedynek. Nadeszła pora. Kiedy północ wybiła stanęli oni na przeciw złym sługom wśród płonących gruzów. Tu i ówdzie ścieliły się trupy udręczonych. Gwardziści mieli okazję dokładniej przyjrzeć się demonom. A były to stworzenia o lodowatym spojrzeniu zimno niebieskich oczu, kształtem przypominającym kobiety. Ich włosy wiły się niczym glizdy, twarze wykrzywiał okrutny śmiech ostro zakończonych półżółkłych zębów, wśród których były kły długie jak u tygrysa szablnozębego przypominające śmiertelne sztylety. Ich ciała wyglądały niczym ciała nieszczęśników obdartych ze skóry, czerwonoczarna śliska maź spływała po ich palcach- to krew ofiar. Ostro zakończone smocze ogony kołysały się w lewo i w prawo, zdradzając zniecierpliwienie. Uwierzcie mi: żadne z was nie chciało spotkać tych istot.
Gwardziści wiedzieli już, że żadna siła nie może się równać z ich potęgą. Zostały stworzone z najniebezpieczniejszych zaklęć czarnej magii i biło w nich serce samego Nathana. Kiedy zaatakowały, byli bezsilni. Mimo, że pan nakazał im stronić od bitwy stawili im czoła wycierając oręż. Niestety, ich miecze łamały się na twardych ramionach potworów, białe szaty rozrywały ostre pazury, zęby wgryzały się w twarze, białą magię tłumiła nienawiść.
Będąc u kresu swego istnienia, przypomniei sobie o darze Asilona. Powoli tracąc nadzieję, wyciągnęli medaliony, w które zostały zaklęte ich dusze, po czym nałożyli je na szyje demonów. W tym momencie świat zalał oślepiający blask. Bladobłękitna moc wystrzeliła ku niebu - - to była esencja siły Asilona. Dusze gwardzistów zostały połączone z duszami demonów, orzez co potwory zostały zalane dobrem. Ujrzały one potęgę Nieba, ujrzały, jak wspaniałe są wszechświaty pod władzą Asilona. Przez chwilę toczyła się walka pomiędzy dwoma przeciwnymi wartościami, aż wreszcie nastąpił wybuch, któreg skalę odczuły wszystkie istoty wszelakich wszechświatów.
Przez dziesięć dni i nocy niebieskie płomienie paliły Ziemię, wypalając znaki uczynion przez sługów Nthana, aż dnia jedenastego z dymu i popiołu wyszły trzy ludzkie kobiety odziane jedynie w czerwone szaty. Nie były one jednak zwykłymi dziwczynami - w ich ciałach była moc Asilona:moc, która potęgę czerpała z ofiary poległych Gwardzistów. Krew demonów płynęła w ich żyłach lecz serce strażników płynęło w ich piersiach. W ten sposób powstało "Integra Innata": najpotężniejsze dusze wśród śmiertelników, które ukazywały się w kolejnych ludzkich wcieleniach. Mając w sobie moc obu najwspanialszych wymiarów, stały siętażniczkami porządku swego świata. Każdego pokolenia wśród kobiet. Gwardzistki rodziły się w tym samym czasie, aby po pięćdziesięciu latach swej posługi zginąć oraz narodzić się ponownie. Według legend cykl ten miał się skończyć dopiero wtedy , kiedy na Ziemi raz na zawsze zapanuje dobro.
Kunakunda skończyła czytać i spojrzała na dziewczyny z przestrachem. Wiedziała już , co Księga chciała jej przekazać. Musiała wziąć kilka oddechów, by w końcu to powiedzieć
-Dziewczyny... jesteśmy nowym wcieleniem Integra Innata. Jesteśmy Super Girls.

----------------------------------------------------------------------------------
Chyba nie myśleliście, że ot tak zostawimy bloga ? Już wszystko wyjaśniamy i z góry przepraszamy za ponda dwa miesiące bez rozdziałów ani nawet bez najmniejszej notki. Nie chcemy obwiniać szkoły ale to ona jest między innymi powodem naszej długiej nieobecności. Koniec semestru sprawił, że musiałyśy się spiąć i czasem nawet cały dzień posiedzieć aby nauczyć się do poprawek. Wiemy ,że to dość słabe usprawiedliwienie ale takie są fakty. Rozdziały postaramy się wrzucać raz na dwa tygonie. Przepraszamy za nawet najmniejsze opóźnienie.
 

 
Przepraszamy za tak długą nieobecność. Jest nam naprawdę bardzo przykro z tego powodu, że od miesiąca nie dodałyśmy rozdziału. Ostatnimi czasy jednak nauka daje się we znaki. Rozdział postaramy się dodać jutro bądź pojutrze, a was jeszcze raz przepraszamy ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie kochani
na wstępie chciałyśmy zaznaczyć ,że kolejny rozdział jest w trakcie tworzenia. Jest nam trochę głupio ,że dodajemy rozdział a później musicie czekać na kolejny ponad 2 tygodnie dlatego mamy małą propozycję. Może macie jakieś pomysły, co mogłybyśmy dodawać w przeciągu tych kilkunastu dni przerwy ? Każdy nawet najmniejszy pomysł się liczy

Mamy także nadzieję ,że opowiadanie Super Girls przypadło Wam do gustu
Za każdy komentarz serdecznie dziękujemy


  • awatar Jestem tylko snem: Jak masz ochote mozesz sie pobawic w jakies fakty lub zabawy;)
  • awatar il.mio.mondo <3: Czekam na rozdział :D Hmm może konkurs albo normalny wpis o tym jak wam minął dzień ^^ Może jakiś TAG czy coś tego typu ;*
  • awatar Abstrakcyjny blog: Jakieś pomysły,tak? To może... jakaś wykreślanka, zaklepywanka, konkurs, wstawcie jakieś śmieszne zdjęcia albo cuś. Czekam na wasz kolejny rozdział
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Lindasy i Kunakunda siedziały spięte na szerokiej miękkiej fioletowej sofie. Lin po nie po raz pierwszy miała okazję zobaczyć pokój swojej przyjaciółki . A może raczej: pieczarę. Ściany pomalowane na ciemnoniebieski kolor upstrzone zostały białymi plamkami na wzór gwiazd na nocnym niebie. Wokół było pełno półek na różnorakie książki zapisane niekiedy w językach, o których znajomość nikt nie podejrzewałby szesnastoletnią dziewczynę. W kącie stała ozdobna skrzynia, nad którą wisiało lustro w towarzystwie dwóch jaśniejących świeczek. Podłoga została obłożona dywanem z miękkiego puchu tłumiącym każdy kolejny krok, a ogromne łóżko otoczone zostało przez ozdobny baldachim spięty po obu stronach spinką na kształt bursztynowego słońca na tle srebrnego półksiężyca.
Czas mija powoli Dziewczyny nie odzywały się do siebie, czekając w ciszy na specjalnego gościa. Nie miały pojęcia, czy ten zechce się zjawić, wszystko wskazywało na to ,że nie. Spóźniał się już 20 minut. Mimo to przyjaciółki czekały nadal. Kunakunda ściskała w objęciach księgę zatytułowaną "Super Girls" ,która z dnia na dzień intrygowała ją coraz bardziej. A najciekawsze dla niej było to ,że zapisane zostało tylko pierwsze pięć stron. Reszta była tylko tajemniczą pustką na pożółkłym papierze. Inspirowało ją to niezmiernie, każdej nocy w różnych fazach księżyca sprawdzała po kolei wszystkie strony, stosowała wszystkie triki , które jej przyszły do głowy, aby poznać ukryty tekst Lin próbowała tłumaczyć , że to bez sensu, ponieważ te strony najprawdopodobniej i tak nigdy nie zostały zapisane. Kunakunda nie miała zamiaru poddać się tak łatwo. W przeciwieństwie do przyjaciółki, jeszcze nie zwątpiła w sytuację zaistniałą osiem dni temu. Wierzyła, że ta książka jest niezwykła i skoro jest w stanie doprowadzić do lewitacji, to kto wie, jakie jeszcze sekrety mogła w sobie skrywać.
-Chyba jednak nie przyjdzie-zasugerowała Lindsay, wyrywając przyjaciółkę z krainy marzeń. - To był zły pomysł zapraszając ją tutaj.
-Musimy jej podziękować za to, co dla nas zrobiła-odparła Kuna- Poza tym, musimy wyjaśnić sobie parę spraw, no i oddać jej ubrania.
-Ale Kuna... Ja się jej boję- pisnęła Lin czepiając się nerwowo oparcia sofy. W tym momencie rozległ się dzwonek i dźwięk bosych stóp mamy Kunakundy idącej w stronę drzwi wejściowych. Dziewczyny wstrzymały oddech.
-Aaa, ty musisz być Roksanną, tak?-dobiegł stłumiony przez ściany mateczny głos- No wchodź, wchodź, nie stój na tym zimnym deszczu. Wow, ale masz czuprynę!...
-Mamo- mruknęła Kunakunda pod nosem, uderzając ręką w czoło w geście desperacji.
-No kochana ściągnij te wielkie czarne buciory i rozgość się. Chesz kawy, herbaty na rozgrzanie? Chodź zaprowadzę cię do dziewczyn. Wiesz, to takie wspaniałe, moja Kuna nigdy nie przyprowadzała tylu koleżanek... nigdy nie przyprowadzała żadnych koleżanek. A teraz tyle was jest, ojej, jak się cieszę!
Kunakunda spłonęła rumieńcem, a Lindsay tylko ukryła napad śmiechu. Obie jednak powstrzymały się od wszelkich uwag, kiedy drzwi otworzyły się i stanęła w nich Roxi. Patrzyła na obie z nieskrywaną wyższością, jakby wszystkie krzywdy, które im zrządziła, należały im się od wieków. Jej falista burza blond włosów ociekała wodą, jednak nawet ona nie zaburzyła ich antygrawitacyjnego wyglądu. Przez chwilę cała trójka mierzyła się wzrokiem w napięciu oczekując dalszych chwil. Wtedy Kuna zdała sobie sprawę, że skoro to jej dom, to powinna jako pierwsza przejąc inicjatywę. Czuła, jak serce wali jej w piersi niczym narwany rumak.
-Roxi- wykrztusiła, jakby nie spodziewała się, że ta zareaguje na zaproszenie- Ty... przyszłaś.
-Chciałaś bym przyszła, to jestem. Zwykle nie reaguję na debilne karteczki wsuwane do szafki, ale zainteresowałaś mnie, mała kózko. A ty, czarna tylko, jak się czujesz?
-D... dobrze- Lindsay była zbyt poruszona, by znaleźć stosowną odpowiedź.
-Razem z Lin chciałyśmy ci podziękować ... no wiesz... za tamto.
-To nic takiego. Mam do czynienia z takimi typami na codzień. A wy, gąski, powinnyście o tej porze spacerować z nożami- jak gdyby chciała przypieczętować wypowiedź, Roksanna wyciągnęła imponujący nóż z kieszeni spodni i zaczęła od niechcenia obracać go między palcami. Lindsay dyskretnie przełknęła ślinę.
Nagle przestrzeń wybuchła niewyobrażalnym blaskiem. Ściany pokryły się niebieskimi runami, pokrywając wszystko dookoła. Lin krzyknęła piskliwie, czepiając się szalika przyjaciółki, a Roxi patrzyła wokół rozszerzonymi z bólu oczami. Książka w rękach Kuna zaczęła drżeć, tchniętą magią. Dziewczyna czuła, jak energia znaków przepływa przez jej ciało. I ten straszliwy szept w nieznanym ochrypłym języku odbijał się od niej w myślach niczym echo. Dziwne, nieznane uczucie zalało całą trójkę. Wtem księga zaczęła rosnąć , stała się ciężka i gruba. Stronnice skakały dziko we wszystkie strony, a na samym środku pojawiło się straszliwe płonące oko.
Ni stąd ni zowąd przestrzeń zmieniła się w obrazy i wspomnienia obcych ludzi. Język stał się znajomy, brzmiał niczym historia.

A powołał wtedy je Pan, by siały zło

Kropla ciemności sprawiła to

Lecz światłość znów zwyciężyła, bo

anioł przezwycięży szatanów sto...

Przed dziewczynami pojawił się mężczyzna w szatach niczym kapłan. Twarz skrywała mu maska na wpół wesoła, na wpół smutna. Jego płaszcz falował, jakoby poruszał nim silny wiatr, on sam jednak pozostawał nieruchomy. Kuna złapała się za serce.
-Magia...-szeptała-Ona istnieje.
-Istnieje moja dtoga- odparła postać, wyciągając ku niej świetlistą rękę. Roxi instynktownie wyciągnęła nóż, Lin jeszcze mocniej ścisnęła Kunakundę.-A nawet więcej: żyje w was. Nadszedł czas. Dzisiejszego dnia poznacie jedną z waszych tajemnic, dzisiejszego dnia, księżyc jest w pełni, a wasze przeznaczenie obnażone, poznajcie tajemnicę Kanitero Itsudo Iminitalus Rex! Otwórz księgę, niewiato. Otwórz ją i chłoń prawdę, która spoczywa w waszej trójce. Illillitio, Illilitiamus!
Wszystko zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Jedynie fioletowa mgiełka falowała jeszcze przez chwilę między regałami, a żeby potem rozpłynąć się bezszelestnie niczym marzenie. Dziewczyny stały z rozszerzonymi ze zdziwienia oczami, a żadna z nich nie do końca wiedziała , co tak właściwie się wydarzyło.
-N... Nie brałam przecież nic dzisiaj... Co ta twoja mamuśka dosypała do herbaty?
-Chcę do domu- pisnęła Lin, ściskając ramię przyjaciółki.
-Nieczego nie dosypała Roxi-wyszeptała Kuna bijącym sercem, starając się brzmieć jak najbardziej spokojnie. Książka nadal była gruba, a oko błądziło po pokoju, emmanując straszliwym blaskiem. Dziewczyna musiała się zmuszać, by jej nie upuścić i nie rzucić się do ucieczki. "Otwórz ją. Otwórz księgę!"- huczało jej w głowie. Pełna niepokoju zrobiła to , co nakazywało jej serce. Półżółkłe stronnice zapisane zostały błyszczącym niebieskim atramentem z pięknymi średniowiecznymi zdobieniami.
-W takim razie co to było?-Roksanna patrzyła na towarzyszki podejżliwie. Krople deszczu bębniły o szybę, a odległa błyskawica oświetliła pokój pogrążony w półmroku. Miała wrażenie , że to wszystko to jeden wielki żart, które dziewczyny przygotowały jej w odwecie. Czekała na dogodny moment, aż odkryje tajemnice tych sztuczek. Kiedy to się stanie, jej zemsta będzie okrutna. Jedyne , co ją niepokoiło, to ich twarze. Wydawały się zbyt przerażone, by wyglądać na oszustwo.
-Magia? Wyobraźnia? Nie mam pojęcia. Lindsay, Roksanno, ostatnio zdarzyło się coś dziwnego. We dwie miałyśmy wizję
-W której błądziłyście w cudzych wspomnieniach czasoprzestrzeni?
-Roxi!-zawołała Lin-skąd wiedziałaś?!
Dziewczyna spuściła wzrok, pozwalając by jej oczy przykryły błyszczące blond- loki.
-Nie drzyj się tak, gąsko. Też to miałam. Odlot jak po LSD.
-Czy wy tego nie widzicie? Coś się dzieje, jakoby magia się ujawniła!
-Kuna, proszę...
-Nie, Lin! To prawda! To oko jest waszym dowodem, ta wizja! A to , co się stało prze chwilą? Jak TO wyjaśnicie? Jesteśmy w wirze tajemniczych wydarzeń i tylko MY możemy odkryć o co tu chodzi. Odpowiedzią na to jest właśnie ta książka. Dziewczyny, tam zostaną wyjaśnione wszystkie nasze pytania!
Żadna nie odpowiedziała. Ty, razem Lindsay nie poparła przyjaciółki, chociaż widziała w jej oczach, jak bardzo tego potrzebuje. Mimo wszystko nadal nie wierzyła w magię. "Musi istnieć jakieś logiczne wyjaśnienie"-szeptał jej rozsądek, jednak zaprzeczało temu coś więcej. Coś w głebi duszy i umysłu, coś , co chowało się na samym dnie świadomości przez tyle lat, nagle zabrało głos.
-Czytaj!-zabrzmiało to niczym rozkaz wbrew jej oczekiwaniom, jednak nie umiała zdobyć się na nic więcej. Nawet Roxi nie zdobyła się na żaden zgryźliwy komentarz. Kunakunda ze zdziwieniem spostrzegła, że rozumie tajemnicze runy, którymi księga została zapisana. Wzięła głęboki wdech i pozwoliła słowom płynąc swobodnie. Wtem nie ona już czytała, a jej duch, który przemawiał przez jej usta. A historia brzmi tak:

Ciąg dalszy nastąpi
-----------------------------------------
Witajcie Oto kolejny rozdział Super Girls Po naprawdę dłuuugiej nieobecności Mam nadzieję ,że rozdział się Wam podoba
 

 
1.Zdjęcie czarno-białe



2.Cytat



3.Zdjęcie ulubionego aktora



4.Zdjęcie ciekawych tatuaży.



5.Stylizacja na dziś



6.Zdjęcie , na którym jest dużo różowego.



7.Śmieszne zdjęcie



8.Zdjęcie ulubionego Youtubera.



9.Smutne zdjęcie



10.Dowolne zdjęcie




---------------------
A teraz chciałabym podyskutować na inny temat Jak widzicie rozdziały pojawiają się strasznie niereguralnie i bardzo nam z tego powodu przykro Staramy się jak możemy ale nie zawsze nam się to udaję. Jutro powinien pojawić się rozdział a od przyszłego tygodnia powinny być w każdy piątek ale nie chcemy niczego obiecywać ;c Dziękujemy też bardzo za 8000 odwiedzin Jesteśmy bardzo wdzięczne. Może to jakoś uczcimy?
  • awatar Jestem tylko snem: stylizacja mega, jak ja bym chciała mieć taki płaszczy :)
  • awatar Abstrakcyjny blog: bardzo fajne zdjęcia, świetny cytat. Co do rozdziałów, to spokojnie, przecież każdy ma szkołę. I gratuluje z tych 8000 odwiedzin :) W ogóle bardzo mi się podoba wasz blog, obserwuję go, chyba piszemy o mniej więcej tych samych tematach. Jak chcecie możecie w wolnym czasie zajrzeć do mnie, będzie mi miło :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ohayo
Zostałyśmy nominowane przez świetny blog:http://princesssoul.pinger.pl/
korzystając z okazji serdecznie zapraszam do odwiedzenia jej bloga.

1. Zdjęcie czarno - białe.

2.Cytat

3.Zdjęcie ulubionego aktora.

4.Zdjęcie ciekawych tatuaży.

5.Stylizacja na dziś:

6. Zdjęcie na którym jest dużo różowego.

7. Śmieszne zdjęcie.

8.Zdjęcie ulubionego Youtubera.

9.Smutne zdjęcie.

10.Dowolne zdjęcie

Kto zna ? ^^

----------
Dziękuję za nominacje
Ja nominuję
http://kociaczekx3.pinger.pl/
http://alomiya.pinger.pl/
http://panna15.pinger.pl/

i EvilGirlGenius
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ohayo , nie wiem czy nas nadal pamiętacie xD ,ale wróciłyśmy po miesiącu nieobecności Dzisiaj dodajemy ostatnią część Strasznego Gimnazjum Mam nadzieję ,że jeszcze pamiętacie co wydarzyło się w poprzedniej części xD
Dziękujemy osobom ,które o nas nie zapomniały
Ok let's do this !
-------------------------------------------------
***Asia
Spuściłam głowę dzięki czemu moje długie czarne włosy zasłoniły twarz. W mojej głowie przeleciało mnóstwo myśli. Czyli Marek też widział duchy? Dlaczego nic mi o tym nie wspomniał? Czy nasze pierwsze spotkanie faktycznie było przypadkowe?
Zamyśliłam się idąc tam gdzie prowadziła mnie Ola. W tym momencie wraz z Julią była moim jedynym wsparciem w tym całym bałaganie.
-Asia?-usłyszałam głos Marka. Podniosłam głowę patrząc w jego piękne oczy. Nie mogłam go nienawidzić. Kochałam go mimo tego wszystkiego co się między nami zdarzyło. Wtem coś we mnie pękło. Upadłam na chodnik zalewając się łzami. Krople wody spływające po moim policzku kapały bez celu na chodnik .Nie widziałam nic prócz rozmazanych sylwetek zmierzających w moim kierunku. Z całych sił starałam się wyostrzyć obraz jednak nawet mimo wielkich wysiłków nie umiałam powstrzymać łez.
-Asia ,nie płacz-rzekła Martyna dotykając mojej dłoni.
-Asia...-odezwał się męski głos znajdujący się przy mojej twarzy. To był Marek . Jego oczy także były zaszklone . "Czy on płacze? Nie! Nie ! Chłopacy nie płaczą !" mówiłam do siebie w myślach nadal mając zamknięte oczy.
-Proszę. Spójrz na mnie !-rzekł zrezygnowany dotykając opuszkiem palca mojego policzka. Uniosłam lekko głowę patrząc na jego oczy.
-Dlaczego?-spytałam tuląc się do jego klatki piersiowej. Moja twarz była przysłonięta grzywką.
-Asiu, kocham cię...

***Julia
-Idziesz, do cholery!?-krzyknęłam idąc pewnym krokiem po schodach do pokoju Asi. Nagle jej niska osoba wyszła zbliżając się do mojej osoby.
-Naprawdę myślisz ,że przegapiłabym spotkanie naszej grupy?-spytała mnie chwytając mnie za nadgarstek. Nim zdążyłam zaprotestować jej drobna ręka pociągnęła mnie za sobą prowadząc ku wyjściu. Tam czekali na nas wszyscy! Marek,Maciek,Martyna, Eryk i Ola. Ich twarze były promienne i radosne.
-To idziemy do gimnazjum?-spytałam.
-Tak-powiedziała Asia nadal trzymając moją dłoń.


KONIEC.

-----------------------------------------------
Tak wiem ! Zakończenie trochę krótkie i mało dynamiczne ale myślę ,że wszystkie tajemnice zostały wyjaśnione
A jeśli chodzi o Asię i Marka... tutaj historia pozostaje niewyjaśniona
Dozobaczenia
 

 
Ohayo
juz zaniedługo powracamy z opowiadaniem "Super Girls" pełną parą. mamy nadzieję ,że historia się Wam spodoba.
Dziękujemy osobom ,które to czytają
3majcie się
 

 
Klejnoty odbijały się od siebie, tworząc w ciemnym pomieszczeniu atmosferę tajemniczości. Zawieszone na cienkiej lince pod sufitem, mieniły się wszystkimi kolorami tęczy , rzucając wokół skaczące światełka. Gdyby nie one, panowałby tu kompletny mrok. W nieprzeniknionej ciszy kryjącej się za ich dźwięczeniem, po dłuższym przysłuchiwaniu dało się usłyszeć ciche szepty odbiegające z otoczenia i czyjąś obecność. Tak, unosiła się w powietrzu, zawisła nad rzeczywistością i czasem, tworząc wrażenie cudu.
Od ścian odbiło się echo cichych kroków. Jedno z tysiąca świateł rozbłysło mocniej- ogień spokojnie falujący na świecy, którą trzymała zakapturzona postać. Miała na sobie długi czarny płaszcz spięty broszą z masy perłowej, który ciągnął się ,z każdym krokiem. Wyglądał na mężczyzne, spod kaptura spływała długa do pasa ,biała broda. Szedł pobożnym krokiem,nie odwracając się za siebie. Ukłonił się lekko, po czym przyłożył świecę do przedmiotu ukrytego w ciemności. Ogień natychmiast pochwycił melodię - na wielkim artefakcie wypełnionym siarką i smołą zaczęły tańczyć jego płomienie. Rozprzestrzeniły się w zabójczym tempie , tworząc coś w rodzaju monstrualnej pochodni wygiętej w łuk i przyległej do ściany.
Teraz pomieszczenie było widać wyraźnie. Szepty wzniosły się. Runy na ścianach rozbłysły nowym blaskiem. Postać podeszła na sam środek łukowatej ściany, gdzie we wspaniale rzeźbionym ozdobnym kamieniu kryły się trzy największe klejnoty przywodzące na myśl diamenty wbite ostrym końcem. Jeden miał barwę krwistej czerwieni, drugi misternego lazurytu, a trzeci głębokiego fioletu. Postać przyglądała się im w milczeniu.
-Klejnoty się uaktywniły, Adherlmie - odezwał się niski kobiety głos za jego plecami - Wiesz, co to oznacza.
Adgrlm westchnął głęboko. Doskonale wiedział co to oznacza.
-To wybór wszechświata, nic nie możemy na to poradzić.
-Wszechświat czuje się zagrożony dlatego wybrał nowych strażników. Coś się dzieje , coś bardzo niedobrego.
-Nie musisz mi tego uzmysławiać-Adgerlm odwrócił się do kobiecej sylwetki skrytej pod fałdami czerwonego płaszcza. Kaptur rzucał cień na jej twarz , mimo skaczącyć wokół płomieni.
-Znasz już wybrańców?
-Objawili mi się we śnie, Ukal-mężczyzna narysował w powietrzu jakieś znaki , które rozbłysły laserowym blaskiem , zaczęły wić się i skręcać na krztałt spirali, aż w końcu zmieniły się w przeźroczysty szklany dysk , po którego okręgu krążyły runy.
-Czy...-zaczęła Ukal patrząc na portal-Czy to one?
-Tak moja droga. To one. Patrzysz właśnie na wybranki wszechświata.
Klejnoty na ścianie rozbłysły , czując w pobliżu swoje dusze. Wkrótce wszystko się zmieni

------------------------------------
Witajcie
Odcinek trochę krótszy, niż zwykle, ale miał taki być - budować napięcie, które nagle pojawiło się z dozą fantastyki. Pewnie domyślacie się , która trójka to wybrańcy. A to dopiero początek. Na początku opowiadania było ciężko, bo nic specjalnego się nie działo - nie wprowadza się głównego wątku na starcie, bo to robią pisarze- amatorzy. Przynajmniej to moja zasada. Wolę aby całość. Musiałam najpierw zbudować relacje bohaterek, a dopiero później wrzucić je w wir wydarzeń. Jak tam wrażenia po poprzednim odcinku? Zaskoczeni postawą Roxi ,za którą wszyscy mieli za bezduszną okrutnice? A może od początku podejrzewaliście ,że rozwinę jej wątek? Uwierzcie mi chociaż to Kunakunda wydaje się najbardziej tajemnicza, to Roxi ma tak ciekawą i niepojętą osobowość, że dowiecie się w kolejnych odcinkach. A i przepraszam Izę za błędy językowe i interpunkcyjne- te pierwsze to wina bardzo okrojonego słownika Samsung, który automatycznie zmienia słowa przy dodawaniu odcinka. (słowo "kufel" zmieniło się na "kula" -.-) a te drugie to kwestia szybkiego przepisywania. ( Nie mogę z problemów technicznych zalogować się na bloga) A na koniec -wybaczcie , jeżeli spodziewacie się bardziej kunsztownego języka pisarskiego ,ale ten wolę zachować na swoją książkę jaką nierozerwalnę cząstke mnie. Jednakże bardzo się starak , aby całość czytało się przyjemnie i bez dziecinnej nutki naiwności. Dziękuję za uwagę-
Evil Girl Genius
Ps.bardzo proszę o pisanie komentarzy bo boję się ,że wam się nie podoba
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-W to nie wątpimy- łysy Jon z tatuażem na skroni napiął swoje ogromne mięśnie z dumą i wystawił w grymasie żółte zęby. To chyba miał być uśmiech. Albo cokolwiek innego . Zwykle ponury Jack z czarną czupryną zaczesaną do tyłu i ubraniu w tym samym kolorze ozdobionym licznymi łańcuchami skinął głową. Za to nadpobudliwy Szymon w typowej dla niego kamizelce pełnej kieszeni i swoich czerwonych dresach starał się tylko ukryć rozczarowanie, odgarniając z twarzy kasztanowe włosy.
Jon wziął w ręce pokaźny kufel piwa.
-Za Roxi!-wykrzyknął i upił spory spory łyk.
-Za Roxi -odpowiedziała mu pozostała piątka.
-Za drużynę-Roxi z zadowoleniem jeszcze raz przyjrzała się przyjaciołom ,po czym dołączyła do nich biorąc największy łyk.

***
Słońce powoli zanurzyło się w gąszcz wielopiętrowych bloków ,rzucając ostatnie promienie w samotną ciemną uliczkę ,na której stała budka przystanku autobusowego. W zaciszu chodnika można rozróżnić dwie kobiece sylwetki ,które zmęczone opierały się o siebie nawzajem ramię w ramię.
-Autobus spóźnia się już trzy godziny-westchnęła Lindasy ,patrząc na pierwsze gwiazdy. Kunakunda tylko leniwie poruszyła głową ,wyrwana z niespokojnej drzemki. Minęło jeszcze kilka minut,a potem kwadrans ,a potem godzina ... A autobus nadal nie przyjeżdżał . Była pełnia Księżyc zdawał się patrzeć na dziewczyny swoim srebrnym blaskiem,a gwiazdy świeciły mocniej, niż zazwyczaj . W tym dniu wyczuwało się atmosferę niezwykłości . Książka ,o którą jeszcze kilka godzin temu Kuna walczyła zawzięcie ,spoczywała teraz w głębi plecaka. Teoretycznie dziewczyny mogłyby ją przeczytać w tym czasie ,jednak były na to zbyt zmęczone.
Nic nie zmieniło się od czasu ,w którym na uliczce pojawił się tajemniczy mężczyzna z twarzą przysłoniętą kapeluszem z dużym rondem oraz ogromnym płaszczem na chudych ramionach. Lindasy dostrzegła go pierwsza. Niósł w rękach zamkniętą papierową paczkę z dziurkami. Dziewczyna miała wrażenie ,że słyszy delikatne miauczenie. Mężczyzna położył pudło na ziemi ,po czym skręcił w ciemny zaułek.
-Kuna -szepnęła Lindasy -ciekawe co jest w tym takim czymś ,co położył ten gościu.
Dziewczyna wzruszyła ramionami i poszła w kierunku paczki. Teraz definitywnie słyszała miauczenie. Jej serduszko zabiło szybciej ,kiedy zajrzała do środka i zobaczyła ... Pięć małych słodkich kociaków ,które wpatrywały w nią błyszczące oczka. Miały jedwabistą sierść i były jeszcze dość niezdarne . Takie maluchy powinny jeszcze pić mleko.- zdała sobie sprawę Lindasy ,a następnie wyciągnęła jednego z nich. Maluszek zaczął piskliwie miauczeć . Był głodny.
Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć została wciągnięta w ciemny zaułek.
-Co tak długo Lin ?- zawołała Kunakunda kierując swój głos w stronę ,w którą jej przyjaciółka poszła jeszcze przed chwilą. Odpowiedziała jej głucha cisza. Zaniepokoiło ją to. Lindasy zawsze odpowiadała na wołania. Dziewczyna wyjrzała zza budki. W paczce ruszyło się kilka małych kociątek ale Hiszpanki nigdzie nie było.
Kunakunda wstała, przeciągając się groteskowo. Coś było nie tak. Wrażenie to wzmocniło się stukrotnie , kiedy zza odgłos nerwowej szamotaniny i stłumiony pisk. Dziewczyna rzuciła się biegiem w tamtą stronę. Widok ,który stanął jej przed oczami rozwiał jej wszelkie wątpliwości. Tajemmiczy mężczyzna ,który zostawił pudełko z kotami , przewrócił Lindasy na ziemię, przytrzymując jej nogi kolanami i brutalnie rozrywając jej bluzkę. Usta miała związane szmatką. To gwałciciel. Koty to pułapka.
Kuna już miała pobiec po pomoc,ale wpadła na coś ogromnego,co przysłaniało księżyc. Przez ułamel selundysekundy pomyślała ,że to wybawiciel,kiedy umięśniony mężczyzna tuż za nią rzucił nią jak lalką o ścianę . Dziewczynie zakręciło się w głowie . nie miała siły walczyć ,kiedy napastnik zaczął dobierać się do jej spodni mając wyraźny problem z paskiem. Zrozpaczona wzebrała w sobie całą energię na ten jeden głośny krzyk.
Wtem pasek ustąpił ,a gwałciciel zerwał z niej spodnie. Kunakunda zamknęła oczy ,żeby nie patrzeć na to .Jej przyjaciółka zrobiła to samo. Mężczyźni już zaczęli rozpinać spodnie gdy nagle...
-Hej!-rozległ się głos. W świetle księżyca stała zakapturzona postać. Jeszcze jeden?-Kuna przestraszyła się jeszcze bardziej. Ale sylwetka poataci była ewidentntnie kobieca,ponadto spod kaptura wysunął się niesforny bląd kosmyk. Dłoń gwałciciela zatrzymała się przed tuż przed dolną bielizną Lumalundy,a drugiego mężczyzny rozluźnił uścisk na długich czarnych włosach Lin.
-Czego chcesz?-warknął napastnik Hiszpanki. -spadaj stąd albo ciebie też przelecimy!
Wybawicielka nie wyglądała na przestraszoną. Na jej twarzy malował się drwiący uśmieszek. Potem przyjęła pozę wojownika szykującego się do walki.
-No to dawaj!
Mężczyźni spojrzeli po sobie i rzucili się na nieznajomą dziewczynę. Kuna była przekonana ,że nie ma szans na powodzenie tej akcji dopóki.
Dotąd wydawało się ,że kung -fu jest tylko ciężką strzeżoną tajemnicą w czeluściach rozmaitych klasztorów Xaolin lub efektem spejlalnym w filmach . nigdy nawet jej sie nie śniło ,że zobaczy je na żywo.Nieznajoma jednym ciosem powaliła napastnika ,korzystając z tego ,że niebspodziewał się tak silnego oporu. Kiedy upadł na ziemię zrobiła saltow przód ,przelatując nad drugim napastnikiem iwybierzając mu błyskawiczną serię krótkich ciosów prosto w kręgosłup zmuszając go do przewrócenia na ziemię. Potem odbiła się od ściany wyprostowaną ręką zaciśniętą w pięść i calą siła uderzyła go w tył głowy,odbierając mu przytomność. Umięśniony dresiarz ,który oberwał jako pierwszy wstał i przygotował się do potężnego ciosu,ale nieznajoma zrobiła tako szybki unik ,że jedynie trzasnął w ceglaną ścianę . Ułamek sekundy później dostał taki silny ciosnw męskość ,że świeczki stanęły mu w oczach.
kuna otrząsnęła się z szoku ,wzięła stalową pokrywkę śmietnika i zdzieliła go prosto w głowę,wyręczając wybawicielke . Przez chwilę cała trójka przyglądała się sobie w milczeniu , w tym zakapturzona postać starannie ukrywała twarz.
-D...dziękujemy-wyjąkała Lin podnosząc się z ziemi.-jeszcze chwila i doszłoby do najgorszego.
-Nie ma sprawy-dobiegł dziwnie znajomy głos. Kuna z rezygnacją spojrzała na swoje spodnie w strzępach. Ale Lindasy miała gorzej. Ona była tylko w samej bieloźnie ,bowiem gwałciciel zdarł z niej prawie wszystko. Zachowała się tylko spódniczka ,która leżała smętnie w kałuży.
-poczekajcie-powiedziała wybawicielka,poczym zaczęła grzebać w torbie ,którą przed walką porzuciła przed zaułkiem . wyciągnęła z niej t-shirt zostawiając przyjaciółce grubą bluzę bowiem noc była dość chłodna,a Lin miała już wystarczająco zmaetwień jak na jedeń dzień. Poza tym wciąż nie docierało do niej jakie wielkie miała szczęście. Kolana drżały jej z przerażenia. Dziewczyny już miały obsypać wybawicielkę gorlywymi podziękowaniami ,kiedy zorientowały się ,że ta uciekła już w głąb uliczki.
-Zaczekaj!-zawołały za nią ,lecz na próżno. Wtem pojawiły się światła samochodu ,które oświetliły twarz zakapturzonej postaci. Kuna i Lin nie mogły uwierzyć, ich serca i czas zdawały się trzymać w niemym zdziwieniu. To nie była nieznajoma
To była Roxi
-----
Ohayo Jal tam wakacje ? Gdzie je spędzacie
  • awatar Panna15: Wakacje mijają świetnie ale ciężko pracuje ;c świetne opowiadanie :)
  • awatar Omomomom *.*: Podoba mi się ^^ Wakacje mijają dobrze ^^ Teraz już nigdzie się nie wybieram XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Wstawaj suczko. Co z nią nie tak?
-Może dać jej wino na oburzenie?
-Wieśniaku, dla ciebie piwo uleczyć nawet osteoporozę.
-cholernie, co to?
-Nie wiem, kuźwa. Chyba coś z łbem.

Dla Roksana głosy brzmiały jak w odległym śnie lub nierealne, dalekiej rzeczywistości. Powoli otworzyła oczy, wodząc wzrokiem po rozmazanych planach ludzko- podobnych, które poruszały się tuż przed jej twarzą. W jednej chwili obraz lekko się wyostrzył i dziewczyna mogła rozróżnić pojedyńcze sylwetki. Było ich pięć.
-O, funk! Budzi się.
-Dajcie jakąś mokrą szmate!
-Gówno prawda, podejście jej kula. Mój stary trzyma je w górnej półce w kuchni po lewej.
-Roxy, Roxy wszystko w porządku? Suczko, kuźwa co z tobą?
-Zamknijcie jadaczki, łeb mnie napieprza- warknęła Roxy, po czym słabo podniosła głowę, opierając się na łokcie. Od razu rozpoznała zaplanowany pokój Spike'a, w którym na każdym kroku w oczy rzucał się napis Maximum de Hormone. Zakręciło jej się w głowie, ale nie dała po sobie poznać ani cienia słabości. Nie wolno jej, a już szczególnie nie przed własną paczką.

-Moi ludzie - pomyślała dziewczyna i uśmiechnęła się w duchu, za to na zewnątrz przybrała swoją naturalną maskę obojętności. Zawsze mogła liczyć na bandę dresiarskich wyrzutów. A ona była ich przywódcą. Teraz leżała w pokoju jednego z nich, nie wiedząc, co tak właściwie się stało. To niemożliwe, aby zemdlala, nie ona. Pamiętała tylko przebłyski słabych wspomnień, jakby weszła w cudze myśli i udała się w błyskawiczną podróż po czasoprzestrzeni. Jednocześnie w duchu ciężyło jej wrażenie, że stało się coś niezwykłego, coś co otwarło nowy rozdział w jej życiu.
Natychmiast odepchnęła tę myśl i postanowiła nie dopuszczać jej więcej do siebie. Przed jej łóżkiem stały Ośka i Kasandra, której krótkie blond włosy zostały ozdobione neonowo niebieskimi pasemka i, a grzywka zaczęła na na prawy bok pyszniła się fioletem. Dziewczyna miała delikatną twarz, co Roxy lubiła wykorzystywać w ich misjach, bowiem wiedziała, że pod pięknym liceum kryje się przegrała dusza. Przywódczyni lubiła ją za to. Kasandra ubierała się w stylu punk. Spike zapewne poszedł po piwo, bardzo wysoki i chudy Jack opierał się o szafkę, Jon siedział na krześle i jak zwykle palił papierosa, a Szymon zainteresowaniem przyglądał się kształtnej pupie Roxy,której linia rysowała się pociagnajaco pod kołdrą. Myśli, że jestem naga. Co za idiota. Roxi z lepszym humorem brutalnie rozwiała jego marzenia,odsuwajac od siebie kołdrę i wstając w pełnym ubiorze przed swoimi przyjaciółmi.

-No co jest, paczko, co tak się na mnie gapicie?
-Zemdlałaś-stwierdzila Kasandra, grzebiąc wykałaczką w zębach. Spike właśnie w tej chwili poszedł z siedmioma kulami pełnymi dobrego piwa, dla każdego po jednym. Widząc przypomną już Przywódczyni uśmiechnął się złośliwie spod burzy plomiennoczerwonych włosów rozczochranych na wszystkie strony, po czym położy szybko wpierw tace, poprawił imponującą dżinsów ą kurtkę, spod której w oczy rzucała się czerwona koszula i pociągnęła pasek w czarnych obszernych spodniach.

-Bzdura, ja nie mdleje. Jestem w pełni sił. Nadal mogę was wszystkich naraz spać na kwaśne jabłko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ohayo .
Wiem , że ten post dodajemy troszkę późno ale chcieliśmy poinformować , że mamy problemy z dodawaniem wpisów. Mamy kłopoty z internetem więc wpisy będą pojawiać się nieregularnie i bardzo rzadko. przepraszamy , ale po wakacjach wszystko wróci do normy
 

 
Rok szkolny mijał szybko ,jak z bata strzelił.Dla Lindasy te cztery miesiące w nowej szkole zdawały się być tylko wspomnieniem spowitym w gęstą mgłę czasu. Jej haniebne upokorzenie rozniosło się bardzo szybko , jednakże to nie miało już znaczenia . Kunakunda była jej prawą ręką i żelaznym oparciem , razem z nią znosiła ból i nauczyła się go ignorować.
Jak nietrudno się domyślić , przyjaciółki unikały Roxi jak ognia . Zawsze starały się schodzić jej z drogi i możliwie jak najmniej się narażać. Władczyni korytarzy to wystarczyło , osiągnęła swój cel , więc jedynie , czym od czasu do czasu zaszczycała dziewczyny lodowatym i mrożącym krew w żyłach spojrzenie pełnym zawiści.
Ich dni były w miarę jednakowe . Obie codziennie po zajęciach szkolnych wybierały się wspólnie do kochanej , cichej biblioteki . Lindasy polubiła to miejsce prawnie równie mocno , jak Kuna. Szczególnie upodobały sobie dział fantasty . Dziewczyny zawsze siadały przy starym , zapomnianym stoliku wśród świec [ Biblioteka jest naprawdę wielka , lecz nie wszystkie jej części były oświetlone ] po czym czytały sobie nawzajem baśnie i powieści.
Lindasy szybko przekonała się , że towarzyszy jej dość osobliwa postać oprócz podejrzanego faktu , że niezmiennie, a nawet obsesowo zasłaniała jedno oko włosami , często była zamyślona orazm rozmarzona , przez co sprawiała wrażenie rozkojarzonej .Hiszpanka szybko przekonała się , że Kuna jest tylko w połowie w rzeczywistości, reszta błądzi gdzieś w odległych krainach do których nikt nie ma i nie będzie miał wstępu . Ponadto Kuna interesowała się wszelkimi tematami związanymi z magią , umiejętnościami paranormalnymi oraz wróżbiarstwem . W jej pokoju leżały sterty magazynów o przewidywaniu przyszłości oraz czytaniu z gwiazd. Uspokajała ją dusząca dla Lindasy ,silna woń kadzideł. Wszelkie uliczne wróżki , które zwykli ludzie omijali szerokim łukiem , u niej cieszyły się stałymi odwiedzinami . Hiszpanka przemykała oko na te dziwactwa i akceptowała przyjaciółkę taką , jaka jest, Być może to właśnie dlatego między nimi wykrztałciła się tak silna więź w tak krótkim czasie . Mimo wszystko Lindasy czasem miała ochotę utemperować ten nienaturalny zapał do magii, ponieważ sama nigdy nie wierzyła w jej istnienie.
Kiedyś jej to powiedziała , na co Kunakunda tylko wybuchła śmiechem .
-Oczywiście ,że magia istnieje-odparła , a echo jej głosu pochłonęły ogromne regały książek -Tylko nie możemy jej zobaczyć ludzkimi zmysłami , ponieważ balansuje na granicy dzielącej rzeczywistość od obcych wymiarów. Magia po prostu nie należy do żadnego z nich ,jest sama z siebie, objawiając swoją obecność w różnych światach na każdym razem w innej formie. Nie szukaj jej więc oczami Lin, ale duszą.
Lindasy nadal nie była przekonana.
Pewnego dnia ,siedząc razem w bibliotece . Kuna postanowiła znaleźć jakieś nowe opowiadanie. Jej uwagę przyciągnęła ogromna ozdoba księga na samym szczycie.
-Ojej-Lin przełknęła ślinkę. -na pewno chcesz akurat tę.
-Tak - odparła Kuna dobitnie -bez dwóch zdań.
Chwilę potem szła już z ogromną drabiną i uśmiechem na ustach.
Kunakunda postawiła drabinę i zaczęła się wspinać , zostawiając za sobą przyjaciółkę, której oczy były wielkie i wytrzeszczone jak u łani z przerażenia.
-Tylko trzymaj się mocno!
-Nie ma sprawy. Nic nie wspina się lepiej niż kuna leśna.
"Nie byłabym tego taka pewna "pomyślała Lindasy.
W końcu dotarła na miejsce. Kunakunda zaczęła szarpać książką , a drabina pod nią drżała niepokojąco , "Mocno wciśnięta"-sapała w duchu . Nareszcie jej się udało. W geście niemego zwycięstwa uniosła swą zdobycz nad głową niczym trofeum , chcąc udowodnić Lin , że nie było czego się bać.
I to ją zgubiło.
Drabina odchyliła się w drugą stronę , dziewczyna straciła punkt oparcia - jej palce o włos musnęły półkę. W ułamek sekundy wszystko się zmieniło. Kunakunda poczuła dziwny bezwład , a jej nogi oderwały się od szczebli - spadała prosto w objęcia śmierci. Chciała krzyczeć i płakać jednocześnie , a część jej umysłu wciąż nie zdawała sobie sprawy z tego , co się dzieje , A wszystko to trwało niedłużej niż zwykłe uderzenie serca.
Lindasy pisnęła i zasłoniła oczy. Nie mogła patrzeć na tak drastyczny wypadek. Po chwili zorientowała się ,że coś jest nie tak. Trwała cisza ... i to było najgorsze. Żadnego uderzenia , łoskotu , wrzasku bólu , nic. Z lękiem rozwarła palce. To , co zobaczyła na chwilę zatrzymało jej dech w piersiach.
Kunakunda wyglądała ,jakby spała.
A raczej jakby ktoś złożył ją do grobu.
Ręce nogi, sylwetka- wszystko było równiutko wyprostowane , dziewczyna jakoby leżała na podłodze przez kogoś położona. No właśnie "jakoby" , bowiem była jedna znacząca różnica.
Kunakunda lewitowała dwa centymetry nad ziemią. To było nie do wiary, Lin przetarła oczy , a następnie uszczypnęła się w policzek. Ból wydawał się nierzeczywisty , był jednak jak najbardziej prawdziwy. To nie sen. Ale co gorsza. to nie może być prawda. Wtem zjawisko zakończyło działalność i kuna , leżąc na ziemi , otworzyła oczy. [ A może raczej ko . Drugiego nigdy nie widać ] Obejrzała się wkoło lekko zdezorientowana i napotkała spojrzenie Lindasy.
-Uch nie uwierzysz jaki miałam sen -wyjąkała ledwie podnosząc się z ziemi. - nie wiem jakim cudem tu zasnęłam , ale ... Śniło mi się , że spodobała mi się książki i weszłam na drabinę , aby ją zdobyć. A potem...
-Spadłaś -dokończyła Lindasy wytrzeszczając oczy.
-Yyy , nie... Albo tak... No , spadłam ale zaraz potem pofrunęłam.
-Pofrunęłaś?
-Przecież mówię.A potem...-nagle umilkła , widząc obok siebie przewróconą drabinę, Przez moment jakby analizowała całą sprawę, po czym zapytała nieśmiało.
-Co ... Co tu się stało?
-Sama chciałabym wiedzieć.
-Ale ja ... naprawdę spadłam ?-Lindasy skinęła głową i zacisnęła zęby. Nie wiedziała co powiedzieć.
-Ale...Ale To niemożliwe-Kuna zaczęła obmacywać sobie ręcę,nogi , plecy , brzuch i głowę .-Przecież nie mam obrażeń ,żadnych siniaków ani krwii.
-Nigdy mi nie uwierzysz , jeśli ci powiem - ostrzegła Lin , unosząc palec.
-Spróbuję.
-No więc ... więc ... lewitowałaś. Dokładnie chyba z centymetr nad ziemią.
Kunakunda oparła się o regał . Czuła jeszcze zawroty głowy. Nie miała siły ani zaprzeczać , ani tego pojąć. Wlepiła wzrok w przyjaciółkę, chcąc wypatrzeć oznaki żartu lub fałszu. Nie wierzyła ,że Lindasy kłamie , w końcu nigdy tego nie zrobiła. A tym bardziej nie wierzyła ,że mówi prawdę. Tak , magia istnieje , jednakże nigdy nie ingeruje w istnienie " A może jednak? Nie to absurd.
Dziewczyna już miała zadać kolejne pytanie , lecz nagle...
-Kuna ta książka świeci! - odwróciła wzrok w tamtą stronę Lin miała racje. Księga, którą tak ciężko było jej wydobyć świeciła się na przemian to czerwony, to fioletowy , to niebieski. Serca dziewczyn zamarły w tym samym momencie. Spojrzały po sobie znacząco. Żadna nie kwapiła się do wyjąsnienia cudu , ani do dotykania migocącego przedmiotu.
-To wszystko wina Roxi -odezwała się w końcu Kuna.
-Niby co Roxi ma z tym wspólnego?
-Pewnie ona i ta jej zgraja dosypali nam na stołówce szkolnej jakieś narkotyków. Halucynogeny - już kiedyś zrobiła to nauczycielom.
Odpowiedziało jej milczenie. Dziewczyna nie miała zamiaru robić z siebie idiotki , jeśli jest własnie obserwowana przez Roxi. Podeszła do książki jakby nigdy nic.
-Jeżeli to na nas działa , widzimy to , co powiemy ,że się wydarzyło. Lin , na jakie kolory świeci...
-Niebieski , czerwony, fioletowy-wyrecytowała Hiszpanka na jednym wydechu. Jej przyjaciółka zaczęła ssać wargę. Widziały to samo , to nie iluzja.
Nagle obie poczuły niewypowiedzianą energię, która przepłynęła przez nie niczym fala słodkiej wody.
Zobaczyły wiele obrazów - domy ze słony , parowozy, szlachtę , czołgi... Ich duszę odpłynęły z ciała, podążając ścieżką czasu, która wiła się w prawo i w lewo, wznosiła się i opadała, była spokojna i haotyczna. Usłyszała głosy, skrawki rozmów w obcych językach , które nagle stały się ojczystymi.
Najbardziej napiętrujące były wspomnienia. Zdawały się być tak bliskie i realistyczne, a jednocześnie obce i wrogie. Wyparały dziury w szczęściu mącąc spokój ciała , harmonię umysłu. Wtedy to wszystko zatraciło się w mroku.

***
Drogie panie , biblioteka to nie miejsce na spanie. Poza tym zamykamy.
Lindasy i Kunakunda rozejrzały się wokół . Były w jakimś gabinecie. Po chwili Kuna rozpoznała kwaterę biblioteki.
-My...-zaczęła ale jej przerwano.
-Zemdlałyście . Tak ,wiem . Macie szczęście ,że nie wezwałem waszych rodziców. Niewiem co się stało , ale mam nadzieję ,że to się już nie powtórzy.
Dziewczyny wymieniły się spojrzenia , oraz skinęły głową , gdyż nie miały wyboru. Kuna zorientowała się ,że tuli do siebie tajemniczą książkę i wyciągnęła ją przed siebie jakby parzyła.
-wypożyczamy ją -wyparowała i posłała przyjaciółce łobuziarki uśmiech.

***
-To niemożliwe , żebyśmy śniły o tym samym - podkreśliła Lindasy , gdy obie wracały do domów kamienistą ścieżką o zachodzie słońca.
-Racja Lin , czy ty wiesz co się stało?
-Jakbym wiedziała nie miałabym teraz gęsiej skórki-odburknęła w odpowiedzi Hiszpanka. Kuna ściągnęła plecak ,by włożyć do niego swój nowy nabytek.
-Nie wiem , co tu się dzieje ,ale coś napewno. Wierz mi Lin . Ja się dowiem co. Magia jest po naszej stronie.-
Na okładce książki błysnął tytuł : Super Girls .
  • awatar Omomomom *.*: Świetny rysunek :D Super rozdział :D
  • awatar Gość: Bardzo ładny rysunek,Iza. Fakt faktem bluzkę mogłaś zrobić ciemniejszą, niemniej jednak bardzo mi się podoba - EvilGirlGenius.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
zły dzień, bardzo , bardzo zły. Krople uderzały o podłogę nasycone odplamiaczem , żrące i niszczące twarz , włosy , duszę... Mokre stróżki kleiły się do rozpalonych policzków , usta drżały z przerażenia. Bum ,bum, bum! Desperackie dobijanie się do zamknętych drzwi klas zlewało się z błyskawicznym biciem serca. Lindasy nie wiedziała ,czy oczy pięką ją od płynu , czy od łez. Rzęsy skleiły się od rozmazanego tuszu , makijaż spływał po młodej , biednej , przerażonej masce bólu i niepokoju. Lindasy była smutna. Lindasy była rozgoryczona . Lindasy była zła .
Ale przede wszytkim wściekła . Wściekła , że dała się nabrać na to proste , świetne zagrane przedstawienie , które miało na celu pogrążyć ją do cna.
"Idiotka! Idiotka! Idiotka! " krzyczało serce , gdy wzrok padał na triumfalne oblicze Roxi za szybą drzwi głównego wyjścia. Dziewczyna biegła starając się znaleźć choć jedną otwartą klasę.
Na próżno.
W końcu ten nieskończenie ciężki kamień goryczy pękł. Dziewczyna w rezygnacji upadła na kolana , dając losowi zapanować nad sobą.
Nawet nie zwrócił uwagi , kiedy ktoś wziął ją za rękę i pociągnął za sobą. Zobaczyła tylko rozmazaną twarz , na której nie mogła dostrzec wyrazu. Lindasy było już wszystko jedno . Nie straszne jej już żadne inne poniżenie .Cokolwiek obcy chciał z nią zrobić , spóźnił się. Była zniszczona . Video z kamer niedługo rozniesie się po całej szkole i nikt nie zdoła tego zatrzymać . Będzie szkolnym pośmiewiskiem , którego będą wytykać palcami .
Postać kazała jej iść za sobą .Wzruszyła ramionami mając twarz ściśnietą obojętnośćią i zmęczeniem. Po kilku minutach ona i nieznajomy zazanali spokoju.

***

-Wszystko w porządku koleżanko? Hej , odezwij się! Już jesteś bezpieczna i nikt cię nie skrzywdzi.
Lindasy powoli otrząsnęła się z otrapienia. Wszystko dosłownie paliło ją bezlitośnie nie dając ani chwili wytchnienia.
-Gdzie... Gdzie jesteśmy ?-wymamrotała. Lindasy wyglądała jak siódme nieszczęście. Gdyby ktoś zobaczył ją w takim stanie na ulicy byłby bardzo zaskoczony. Jej włosy przypominały pajęczą sierść , a wzrok błądził niepewnie wokół niczym skołowanej narkomanki. Znowu miała wrażenie , że wszystko jest tylko snem.
-W najbezpieczniejszym miejscu na świecie -odparł nieznajomym pewnym siebie głosem. - w bibliotece. Kolory zaczęły się wyostrzać i Hiszpanka zobaczyła przed sobą przemokniętą do cna dziewczynę z czarnymi , krótkymi włosami wraz z grzywką opadającą na jedno oko, oraz ubiorem z subtelną nutką tajemniczości. Postać nosiła na sobie długi , czarny szal , który delikatnie ruszał się w rytm jej ruchów podpięty bursztynową brożką. Ponadto nosiła ciemnofioletową bluzkę z krótkim rękawem, krótkie spodenki ,które podtrzymywał kunsztowny pasek zrobiony z wielkich sztucznych okrągłych rubinów. Ręce okryte zostały materiałowymi minetkami.
Całość wyglądała dość niecodziennie. Dziewczyna wyglądała na skrytą i tajemniczą , jednak zielone oczy przyglądały się Lindasy z ciekawością.
- W bibliotece -powtórzyła Lindasy jak echo.-Pomogłaś mi!-zawołała zaskoczona.
-No..-nieznajoma zarumieniła się lekko-przecież nie mogłam cię tam zostawić.
-Ja...
-Nic nie mów. Dobrze wiem ,czyja to sprawka. Roksanny oczywiście!
-Roksanny?...
-W szkole mówią na nią Roxi-wyjaśniła uczennica.Ma tu chyba większą władzę niż dyrektorka.Ale Rada szkolna nie może jej wyrzucić bo ma najwyższą średnią w szkole i jest "najzdolniejszym uczniem" Jest jak żywa maszyna do walki. A tak w ogóle mam na imię kunakunda , ale mówią mi po prostu kuna.
-A ja jestem Lindasy-orzekła ściskając dłoń nowej koleżanki. Prawie aż zapomniała , że wszystko ją piecze.
-Hej Lindasy , jesteś nowa prawda?
Dziewczyna przytaknęła głową ,po czym zapytała.
-Kunakundo , dlaczego zostałam tak okrutnia potraktowana ? Zrobiłam coś złego? A może...
-Nie , to zwyczaj Roxi . Wiesz , pewnie w normalnych warunkach by cię zostawiła ale ty jesteś... ładna. Dlatego nie chciała ,abyś poczuła się w tej szkole zbyt swobodnie.
-To wstrętne!-wypaliła Lindasy , której poczerwieniały policzki od tak miłego komplementu.
-Ludzie czasami tacy są-odparła kunakunda , spuszczając wzrok. Grzywka zasłaniała jej całe oko. Lindasy od razu zorientowała się w czym rzecz.
-Ona...ona też ciebie skrzywdziła -powiedziała niepewnie. W zamian odpowiedziała jej cisza. Hiszpanka podeszła do dziewczyna i objęła ją ramieniem ze współczuciem . Obie trwały tak przez dłuższą chwilę siedząc na drewnianej posadzce.
-Tak-Kuna wreszcie odpowiedziała .-Nasze lekce historii polegają na tym , że nauczyciel czyta nam wielką księgę historyczną . Gdy jest chory , wyznacza do tego ucznia. Roxi dała tam nową kartkę przypominającą stronnice z księgi ale z taką różnicą ,że były tam najobrzydliwsze fragmenty mojego pamiętnika. Z początku nikt nie zauważył , bo intryga była niewykrywalna. A kiedy uczeń zaczął czytać...-dziewczyna pociągnęła nosem i ukryła twarz w dłoniach. Nie wierzyła ,że zwierza się całkiem obcej osobie ale z drugiej strony kto inny w tej bezdusznej szkole mógłby zrozumieć ją tak dobrze jak towarzysz niedoli? Hiszpanka jeszcze mocniej przyciągnęła Kunakunde do siebie sprawiając ,że dziewczyna zaczęła kontynuować swoją historię.
-I...I...-szlochała-nikt ... nie chce się.... ze mną ... od tamtej pory...chlip....przyjaźnić ani nawet spojrzeć...A ja naprawdę nie chciałam nikogo skrzywdzić. To były poprostu moje tajemnice!
-Ludzie-zaczęła Lindasy także szlochając-Ludzie są wstrętni!
Po chwili obie dziewczyny płakały ,zjednoczone tymi zrządzeniami losu.

***
Po jakimś czasie uspokoiły się trwając w milczeniu. Ciesząc się jednocześnie ,że mają obok siebie....Ten pierwszy raz.
-No-przerwała ciszę Kuna- Trzeba będzie iść.-dziewczyna wstała i otrzepała spodnie a następnie dziewczyny wyszły z gaszczu książek i udały się do wyjścia.
-Widzę , że często tu bywasz -stwierdziła Lindasy.
-Biblioteka to mój dom, jak już mówiłam to najbezpieczniejsze miejsce na świecies szczególnie dla takiego samotnika jak ja.
Nagle Lindasy przystanęła a w jej oczach iskrzył się niecodzienny blask. kunakunda także przystaneła zadziwiona. Jeszcze bardziej zaskoczyło ją to kiedy Hiszpanka cwhyciła ją za obie dłonie i powiedziała odważnie.
-Już nie będziesz samotna!-Kuna tylko mrugnęła kilka razy w geście niedowierzania.
-Już nie będziesz samotna!-powtórzyła Lindasy.-uratowałaś mnie i mam wobec ciebie dług wdzięczności/ Ofiaruję ci moją przyjaźń.
-P...przyjaźń?...Przecież my się prawie nie znamy. -Przyjaźń ... Kuna bardzo długo nie słyszała tego słowa skierowanego do jej osoby. Brzmiał teraz tak pięknie. Potrzebowała momentu zastanowienia.
-Zgoda!-zawołała dziarsko. Od dziś jesteśmy przyjaciółkami!
Dziewczyny spojrzały po sobie znacząco po czym ich dziewczęcy śmiech wypełnił całą bibliotekę dając ulge uciśnionym sercom.
Może ten dzień nie był taki zły...?
------------------------------------------------
Hejo kochani Po długiej nieobecności wracamy do was z kolejnym rozdziałem! Dousłyszenia!
 

 
Ohayo , witajcie po rak długiej nieobecności. Rozdział dodamy w najbliższym czasie a narazie dodam wam opis jednej z głównych bohaterek -Lindasy

Lindasy pochodzi z Hiszpanii, jest mądra, delikatna, urocza oraz dobrze wychowana. Cechuje ją nadmierna nieśmiałość, brak pewności siebie , a także lekka naiwność. Dziewczyna jest oddana swoim ideałom , bardzo ceni sobie wierność oraz przyjaźń. Jej cechy charakteru doskonale odzwierciedlają mice nadane jej duszy przez Adcheilma. Energia wytwarzania przez umysł przybiera formę lawendowych płomieni , potrafi przechodzić przez obiekty materialne oraz widzieć szerszą gamę kolorów, niż normalna istota.Nic dziwnego że jej walkę charakteryzują zręczne ruchy oraz elegancki styl , więc doskonale pasuje jej długa, lekka i cienka włócznia przewiązana wstęgą na końcu, co sprawia, że podczas walki wygląda jak baletnica ze wstążką. Za największą wartośćsstawia rodzinę. Poprzez wrodzoną delikatność, naiwność i słodycz, zyskuje sobie szczególną uwagę wśród męskiej części szkoły, co przysporzy jej w przyszłości wiele kłopotów oraz trudności z wyborem tego jedynego. Ma ogromną słabość do tanich cukierków , krówek oraz wysokokalorycznych przekąsek typu Fast food. Czym więc zawdzięcza swoją niebanalną figurę? Swoją pasją do tańca i pływania, którym poświęca średnio aż trzy godziny w ciągu tygodnia. Czy Lindasyuda ssię zachować swoje ideały oraz przeciwstawić siłą ciemności?
 

 
W końcu wskazówka wskoczyła na upragnione miejsce. Dla Lindsay dźwięk dzwonka brzmiał jak we śnie. Nawet wybuch , który jeszcze trzydzieści minut temu wstrząsnął sąsiednią klasą , wydawał się błahostką. Hiszpańska dziewczyna wciąż ledwie oddychała , stres związany z nową szkołą jeszcze nie spadł , co więcej gryzł niczym najgorszy kwas. Wprawiał w drżenie zręczne szczupłe dłonie oraz przyprawiał o gęsią skórkę.
Lindasy leniwie wyszła z sali wypatrując kogoś , z kim można by porozmawiać. Dwie blondynki wesoło chichoczące na uboczu wydawały się sympatyczne, ten chłopak ze słuchawkami tak samo. A może podejść do tamtej grupki młodzieży? Nie , nie miała odwagi. Była zbyt nieśmiała. Stres zaczął mieszać się ze strachem oraz paraliżującym poczuciem samotności. Przytłoczyło ją to bardziej , niż cokolwiek innego. Lindasy sama. Sama, sama, sama. Dziewczynie zakręciło się w głowie. Musiała oprzeć się o ścianę , aby nie upaść.
-Moja szafka.
-Co?-wydusiła nie za bardzo pojmując w czym rzecz.
-Opierasz się o moją szafkę.
Siła woli zmusiła się , aby odwrócić głowę . I wtedy ją ujrzała.
Nieznajoma była bardzo wysoka , wyższa nawet od hiszpanki. Na głowie miała burzę lśniących gęstych blond- loków układających się w fryzure na kształt " afro" . Spod jasnobrązowych brwii błyszczały czujne , niebieskie oczy. Jej wyjątkowo jasna cera kontrastowała z czernią ubioru.
Lindasy trudno było określić czy ten styl ubierania się był własnym pomysłem czy przywilejem subkultury. Na nogach lśnily długie po kolana idealnie wypastowane glany , które zlewały się z obcisłym czarnym jeansem zakończonym paskiem wyzywająco nabijanym ćwiekami. Powyżej ubrana została w bluzkę z odważnymi jak na szkołe znakami powyżej którcyh widniał czerwony napis " Hells Bells" na czarnym tle. Ponadto nieznajoma nosiła rękawiczki bez palców ze skóry oraz o wiele za dużą bluzę z czaszką na plecach z cekinami , owiniętą w zakrwawioną wstęge z napisem Death Girlsband . Wrażenia dodawały ogromne kolczyki , koła nabijane ćwiakami.
Uwadze Lindsay nie uszła oczywiście zabójczo czerwona szminka na ustach , bardzo widoczne kobiece kształty oraz mocny makijaż.
Mimo wszystko nie wiadomo jak się stało ale biła z niej wysokiej jakości inteligencja. Było to w pewnym sensie zadziwiające .
Ale było też straszne.
-Nadal opierasz się o moją szafkę.
-Och , przepraszam - zająkała się Lindsay i postawiła krok w bok. Pech chciał ,że nieuważnie wpadła na osobę niosącą górę paczek oraz pudełek. Ich trzask, kiedy upadały na ziemię z łoskotem , przyprawiał ją o rumieńce.
Dawno nie czuła się tak źle.
-Przepraszam , przepraszam , przepraszam- piszczała, starając się pozbierać upuszczone przedmioty. W jednej chwili została brutalnie odepchnięta.
-Uważaj jak leziesz! - warknęła nieznajoma. Lindasy mimowolnie skrzywiła się na widok pryszczy oraz tłustej skóry. Jeszcze raz shchyliła się , aby podnieść pudełka, ale jedno zabójcze spojrzenie odwróciło jej zamiary o sto osiemdziesiąt stopni.
-Jeszcze raz przepraszam - bakneła pod nosem. Niesympatyczna koleżanka tylko wzruszyła ramionami. Lindasy zdziwiła się kiedy ujrzała zawartość paczek. Odplamiacze. Kilogramy środków odplamiających do białych ubrań na których widniały etykiety z napisem : Silnie żrące , chronić przed dziećmi:
Obca o blond włosach i rock' owym ubiorze spojrzała na zegarek. Jeszcze cztery lekcje a wszyscy uczniowie opuszczają szkołę.
-Jestem Roxi-orzekła opierając ręce na biodrach.- A ta poturbowana przez ciebie ma na imię Ośka. Witaj w naszej szkole.
Serce Lindasy zabiło żwawiej. Czy to możliwe , żeby własnie znalazła koleżankę? Czy uda im się zaprzyjaźnić?
-J..J..Jestem Lindasy.
Ośka tylko burknęła coś pod nosem , za to Roxi tylko się uśmiechnęła. Przez ułamek sekundy przez myśl hiszpanki przeszło podejrzenie , że uśmiech wcale nie był przyjazny, a sprawiał wrażenie złośliwego. Dziewczyna natychmiast odsunęła od siebie takie myśli.
-Chodź- powiedziała Roxi -oprowadzę cię po szkole.

***

Zamknięte . Napis ten , w zasadzie prosty przyprawiał Ośkę o furię. "Jasna cholera" , wrzeszczał jej głos w głowie "Przydybią mnie" . MIała ona doskonały powód do obaw.
Była w części korytarza zarezerwowanej wyłącznie dla personelu. Najwyraźniej szkoła oszczędzała prąd , bowiem światła były wyłączone tworząc półmrok.
Ośka zastosowała środki ostrożności najwyższej jakości , aby się tu dostać. Wliczając prochy nasenne , które dodała recepcjoniście do herbaty ,była w sporym niebezpieczeństwie.
Dziewczyna aż zaśmiała się cicho , myśląc o planie Roxi. Był conajmnie genialny. Ta mała suczka dostanie za swoje. Do końca szkoły zapamięta : Królowe Korytarza:
Wydobyła z włosów spinkę i zaczęła nerwowo grzebać w zamku , nie szczerząc soczystych przekleństw . W końcu uparty przedmiot wskoczył , ukazując wnętrze pełne różnego rodzaju sprzętów na które nie zwracała uwagi.
Interesował ją tylko...
-JEST! Woda przeciwpożarowa .
Dziewczyna ze szczęścia miała wrażenie ,że owa butla aż świeci w ciemnościach.Pośpiesznie wyciągnęła proszki odplamiające i wzięła odrobinę na rękę , dodając kilka kropel wody. Zapiekła ją ręka. Doskonale. Natychmiast zaczęła wsypywać zawartość do butli , nucąc pod nosem : Roxi , Roxi , genialna Roxi.

***

Rozległ się ostatni dzwonek w tym dniu. Nauczyciele wyjęli klucze a następnie skrupulatnie pozamykali klasy . Uczyniwszy wpierw ten zawodowy obowiązek skierowali się w stronę żwirowego parkinkgu za lewym skrzydłem budynku. Na korytarzy zostały tylko dwie samotne sylwetki.
-No więc?-szepnęła Lindsay podekscytowana , przestępując z nogi na nogę - Co chciałaś mi pokazać?
-Coś co zapamiętasz na długo-odparła Roxi zbliżając się do głównego wyjścia. Po raz ostatni sprawdzała czy w lewej kieszeni na pewno jest zapalniczka. Zweryfikowała rzutem oka czy tylne drzwi są zamknięte . Gdyby były otwarte , cała zawiła operacja nie miałaby sensu , zabawa trwałaby boleśnie krótko.
-Wiesz , dziękuję ci.
-Co ?-rzuciła Roxi , nie za bardzo słuchając.
-Za wszystko- uśmiechnęła się Lindasy.
-Jasne , jasne . Ej , zostań tu na chwilę okej? Zaraz wrócę.
Nadal rozpromieniona Lindasy skinęła głową " Nie mogę w to uwierzyć " myślała. " Mam koleżankę , nie jestem sama" Jednakże jakaś cząstka jej duszy kazała uważać , a nawet uciekać.Dziewczyna znów ją zignorowała.
Tymczasem Roxi dotarła już do końca korytarza , a następnie zręcznym ruchem pchnęła dębowe drzwi wejściowe. Poczuwszy na karku chłodny powiew , szybko wyszła na zewnątrz i wydobyła spinkę. Zdążyła dojrzeć zdezorientowaną minę Lindasy , kiedy operowała wsuwką w zamku.
Młodej hiszpance zajęło tylko kilka chwil aby połapać , w czym rzecz. Z sercem bijącym jak dzwony Notre Dame zaczęła biec. Kiedy dopadła do klamki było już za późno. W oczach stanęły jej łzy. To niemożliwe . To zbyt okrutne , żeby było możliwe. Szarpała drzwiami , starając się jak najszybciej stąd wydostać. Przez szybę widziała roześmianą Roxi.
"Błagam!" jęczała " Niech to tylko zły sen "/
W tym momencie poczuła się jakby cały świat . nie . wszechświat wraz ze swoją masą goryczy i smutku zwalił jej się na głowę.Załamała się cała jej radosna poleologia. Całe ciało wstrząsnął upokanający dreszcz rozpaczy.
Roxi tylko na to czekała. Wzięła swoją dymiącą zapalniczę , po czym w złośliwym grymasie przyłożyła ją do wentylacji. Dym w zabójczym tępie dotarł do korytarza , uruchamiając cały system przeciwpożarowy na parterze. Cała woda skażona wcześniej przez Ośkę wylała się teraz przez zraszacze na suficie oblewając zrozpaczoną Lindasy. Dopiero wtedy rozpoczęło się dla niej prawdziwe piekło.
------------------------------------------------
Witajcie kociaki Jak widziecie rozdział bardzo długo i mamy nadzieję strasznie ciekawu. Postanowiłyśmy ,że my we dwie zrobimy jescze rysunku do opowiadania a co wy o tym sądzicie? Bardzo proszę abyście pisali w komentarzach. Dziękujęmy też za nominację od świetnego bloga
http://ubierankipostacie.pinger.pl/
na którą odpowiemy w następnym wpisie
Dozobaczenia
  • awatar Opki z Gwiazdami ;*: Boski <33 Wielki talent <333 Czekam z niecierpliwością na nexta <333
  • awatar Tęczowe marzenia ~♥: Bardzo mnie zaciekawiłaś! Jak będzie kolejny zawiadom.. naprawdę masz talent. Tak wszystko ładnie opisujesz :) Tak! Możecie zrobić rysunek ;) Czekam
  • awatar Dlaczego_ja???: Coś niesamowitego :) Przepiękny wygląd bloga
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie
Jak już zdążyliście zauważyć, do Izy dołączył nowy pisarz pod nazwą EvilGirlGenius. To ja. Od razu ostrzegam; jestem dosyć nietupową osobą. Nie lubię słodkich buziek, "XD" na końcu każdego zdania oraz uroczych dziewczynek czy też umiłowania do emotikonòw. Nienawidzę błędów interpunkcyjnych, więc jeżeli jakiś dostrzeżecie, grzmijcie natychmiast. Ale do rzeczy. Pewnie chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć. Jesyem bardzo spokojną osobą, za główny cel syawoam soboe kontrolowanie emocji. Ubieram się na czarno-granatowo , mam charakterystyczne fioletowe włosy. Uwielbiam czytać książki, a jeśli mi się poszczęści, za może rok Fabryka Słőw lub inne wydawnictwo zechce wydać pierwszy tom serii Cień Nieśmiertelności pisanej przeze mnie. Bardzo podoba mi się subkultura gotycka. Nigdy nie iśmiecham się nie.mając ku temu konkretnego powodu, wiec jest to raczej rzadki wodok. Za to jeśli iuż sie pojawi, jest szczery.Przepraszam za literówki, ale piszę na obcej klawiaturze, która jest fonajmniej irytująca. Pewnie ciekawi was, skąd wzięło się Super Girls. Otóż powieść jest na podstawie komiksu o tej samej nazwie, ktòry zrobiłam będąc we wczesnej podstawówce. Jesli macie do mnie jakieś pytanie dotyczace mojej osoby, piszcie w komentarzach. ja musze wracać do domu, wiec bede kończyć. Do kolejnego odcinka.
 

 
Witajcie , na wstępie chciałyśmy Wam powiedzieć ,że Straszne Gimnazjum dokończymy w przyszłym tygodniu a narazie chcemy Wam przedstawić opowiadanie ,które wymyśliła EvilGirlGenius czyli moja przyjaciółka która wraz ze mną (Izą) będzie prowadziła bloga Postaramy się także aby w przyszłym tygodniu pojawiły się ilustracje w naszym wykonaniu
-------------------------------------------------
Lindasy nerwowo poprawiła świeży szkolny mundurek barwy lazurytu i przygładziła długie kruczoczarne włosy opadające swobodnymi falami aż do pasa. Czuła się nieswojo wśród obcych o skórze białej jak mleko lub brzoskwiniowej, którzy kierowali się ku uniwersytetowi z typowym codziennym znużeniem. Miała nadzieję że nie wyróżnia się zbytnio jasnoczekoladową cerą ani oczami czarnymi jak noc. Dziewczyna wzięła głęboki wdech i ruszyła szkolnym korytarzem starając się wyglądać oraz ruszać normalnie. Zadrżała, czując jak północnoeuropejskie powietrze całuje jej kark , po czym znika za grubymi wrotami. " Pewnie tu w Norwegii, to jest ciepła bryza" pomyślała i natychmiast uśmiechnęła się , przypominawszy sobie gorące poranki na Hawajskich wyspach.
Kochała je.
Lindasy mimowolnie odwróciła się pod wpływem mrowienia w łopatkach. To mogło oznaczać tylko jedno. Ktoś ją obserwował.
Przeleciała wzrokiem po twarzach nieznajomych , starając się odszykać sprawcy tego nieprzyjemnego wrażenia. Wszystko wyglądało normalnie.
Dziewczyna wiedziała, że tylko pozornie wieloletnie obserwacje ptaków chowających się w gęstych koronach drzew wyostrzyło jej wzrok niemal do perfekcji. Z zamyślenia wyrwał ją ogłuszający dzwonek wzywający na lekcje. Lindasy pośpieszno wyjęła różową szminkę i dopełniła kolorem delikatne ponętne usta. Najwyraźniej tylko jej się zdawało. Jeszcze raz otnepała spódniczkę z nieistniejącego kunu, po czym ruszyła na swoją pierwszą lekcję w nowej szkole. Po chwili wtopiła się w tłum.

***

W mrocznym kącie korytarza dało się zobaczyć przelotny błysk w oku ciemnej postaci opartej o nasze szafki. Między palcami zręcznie operowała niewielkim nożem , który rzucał złowrogie cienie wysunięta klingą. Uczniowie wyraźnie omijali to miejsce szerokim łukiem. Chcąc do dziewiętnastego roku życia conajmniej zatrzymać wszystkie trzonowe zęby. Do wyjątkowego osobnika się delikatnie otyła dziewczyna w obrzernej bluzie i szerokich dżinsach . Na jej twarzy rzucały się w oczy tłuste pryszcze, lekko spłaszczony nos oraz liczne piegi. Wyblakłe włosy o resztach nudawego koloru spięte zostały wysoko w niedbały koński ogon , a spod zlepionej grzywki prześwitywało tępe, aczkolwiek żłośliwe spojrzenie. Zobaczywszy swój cel , studentka wyszczerzyła zęby. Chowała jedną rękę do kieszeni i pewnym siebie krokiem euszyła ku celowi.
-Ośka- wydobył się głęboki głos z ciemności - Nie masz przypadkiem teraz chemii?-po pustym korytarzu poniosło się echo. Ostatni spóźnialscy szybko pomknęli ku klasom. W głosie oprócz przyprawaiającego o dreszcze tonu dało się usłyszeć nutkę ponadprzeciętnej inteligencjii , którą Ośka natychmiast póściła mimo czasu.
-No coś ty , wolę żeby mnie tam teraz nie było. Ale numer? Podmieniłam temu staremu idiocie wodę na kwas siarkowy tak , jak prosiłaś i ulotniłam się.
-Bardzo dobrze...
-Jak zwykle nie rozumiem tych twoich zabiegów- rudowłosa zrobiła tępy wyraz twarzy. -Ale pewnie jak zwykle będzie kraksa , czyż nie>
-Zapewne...
-Ej no, a ty czemu nigdy mi tego nie tłumaczysz? Efekt działań zawsze mnie zachwyca ale nie...
-Cierpliwości!-przerwała ponury , aczkolwiek spokojny głos-Nie zrozumiałabyś. Dla ciebie ważne jest odpowiednie zamieszanie. Reszta pozostaw mnie... powiedz mi na pewno jest dzisiaj z wodorotlenkiem?
Ośka znów wykrzywiła się w uśmiechi.
-Sprawdzałam trzy razy. Nie ma mowy o pomyłce.
-Wspaniale.
Rudowłosa uniosła do mnie brodę i schowała ręce do kieszeni , rzucając palcami metalowej zapalniczki. NIe żeby miała ochotę zapalić w szkole , jednakże by to już typowy dla nie j odruch.
-Słuchaj- zaczęła - widziałaś tamtą ciemną dziunię? Przemknęła tu gdzieś korytarzem...
-Tak wygląda na nową. NIe rzuciła mi się w oczy wcześniej.
Tym razem Ośka skrzywiła się pokazowo , zazdrośnie wspominając te długie czarne rzęsy i smukłe nogi.
-Pewnie zaraz dowali się do niej cała szkolna kawalerka.- mruknęła. Trzeba niuni pokazać , kto tu rządzi- dodała zaciskając dłonie w pięść.
-Nie inaczej.
-Widzę ,że masz już jakiś pomysł...
Źrenica osobnika widoczna wśród ciemności zwęziła się niebezpiecznie.
-Wtargnęła swobodnie do mojej szkoły. Zbyt swobodnie. Trzeba dać jej nauczkę , aby na zawsze zrozumiała kto tu tak naprawdę ustala zasady. I żeby zapamiętała moją lekcję na długo - w tym samym momencie w klasie chemicznej rozległ się głośny wybuch , który wstrząsnoł posadzką. Po korytarzu poniósł się stłumiony rozpaczliwy krzyk oraz szybki tupot uczniów.
-Bolesna nauczka
-----------------------------------------------
cą sądzicie o nowym opowiadaniu? Bardzo proszę abyście napisali swoje opinie w komentarzach a narazie życzę Wam miłego dnia :3
  • awatar Serce w przepaści marzeń...: Oooo, boskie!
  • awatar Omomomom *.*: Oooo ja :D Zapowiada się mega ciekawie <3 Współczuje Lindsay :(
  • awatar U mnie? Dobrze. We mnie? Źle.: Ojej, nowe opowiadanie, ale się cieszę! :D Boże, boskie <3 Jestem mega ciekawa intryg tych dziewczyn, i w ogóle mega współczuję Lindsay :( Już się bardzo z nią zżyłam <3 Kocham :* Te dziewczyny są nieobliczalne.. boję się o Lind :( Ogólnie uwielbiam twój styl pisma, czuję się, jakbym tam była :) Jeśli możesz informuj nas o nowych rozdziałach <3 ;* PS. Chcesz, byśmy poleciły Cię na naszym blogu? Nie to, że masz mało komentarzy czy wyświetleń czy coś ale polecamy blogi, które uwielbiamy ♥ Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału i zakończenia SG :) #hakunamatatabitch <33 :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
***Martyna
Marek miał na sobie ciemną bluzę . Na początku go nie poznałam ,ponieważ miał twarz przysłoniętą włosami oraz dodatkowo kaptur na głowie. Spoglądałam na niego z zaciekawieniem a on rozglądał się tak jakby na kogoś czekał. Po chwili dołączyła do niego szczupła brunetka. Miała jasne oczy i ona także miała kaptur na głowie ale bluzę dość jasną i rzucającą się w oczy.
-Hej Marek -powiedziała dziewczyna poprawiając włosy.-kiedy zamierzasz powiedzieć Asi prawdę?-spytała dziewczyna uśmiechając się szyderczo.
-nigdy-oznajmił Marek spuszczając głowę.
-chyba żartujesz! Ona ma prawo znać prawdę ! Musisz jej powiedzieć , że to przez Ciebie zaczął się ten cały burdel!
-C-co?-odezwałam się nagle nie myśląc nad tym co robię.Maciek spojrzał w moją stronę a chwilę później zrobił to także Marek. Miał przestraszoną twarz a ja strasznie się na nim zawiodłam.

***Asia
-Posłuchaj ! On jest niebezpieczny-powiedziała Ola.
-To mój chłopak, nie zrobiłby mi krzywdy-zapewniłam moją przyjaciółkę.
-Ale on już to zrobił! Pamiętasz kiedy poznałaś Marka? On cię okłamał. To on wywołał ten pożar ,ponieważ myślał ,że jeżeli spali szkołe pozbędzie się ducha ,który go nawiedzał na lekcjach! Twój wypadek też nie był przypadkiem ! To wszystko jego wina-dokończyła Ola i po chwili wzięła głęboki oddech ,ponieważ mówiła wszystko na jednym wdechu.
-Ale co miałaś na myśli gdy powiedziałaś " to nie jest Marek"-spojrzałam na nią przerażona.
-Bo to nie jest on! Niewiem dlaczego ale udało mu się stworzyć tą kopię w jakiś dziwny sposób. Teraz Marek jest zupełnie gdzie indziej.

***Maciek
-Wszystko Wam wyjaśnię.-rzekł Marek.
-Czekamy.-powiedziałem uszczypliwie wkładając ręce do kieszeni.
-Tak to prawda, przezemnie rozpętało się to całe piekło ale nie zrobiłem tego umyślnie. Chciałem tylko odzyskać spokój.
-to nie zmienia faktu ,że będziesz musiał powiedzieć o wszystkim Asi-wtrąciła się Martyna.

-------------------------------------------------
Witajcie kociaki Wiem ,że długo mnie nie było ale mam coś w zamian. Otóż teraz tego bloga nie będę prowadziła sama ale z moją przyjaciółką Karoliną To bardzo sympatyczna i kreatywna osoba więc mam nadzieję ,że ją polubicie. Razem będziemy pisać nowe opowiadanie którego tytuł będziecie znać już za tydzień

Dousłyszenia kochani :3

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
***Ola
Do mojej głowy wróciły wszystkie wspomnienia. Przypomniałam sobie o omdleniu Julii i ... strasznym sekrecie Marka ,które do tej pory nie dawał mi spokoju. Musiałam natychmiast opowiedzieć Asi o tym czego się dowiedziałam. Jeżeli jej teraz nie znajdę może być za późno...

***Asia
Wyszłam z mieszkania Madzi wraz z nią i Julią. Postanowiłyśmy szybko wrócić do szpitala i sprawdzić czy moje umiejętności ocaliły pamięć naszych przyjaciół.
-Myślisz ,że ci się udało?-spytała Julia kaszląc.
-Nie wiem, ale nie widzę innej możliwości...-odpowiedziałam jej wzdychając. Jeżeli mi się nie udało już nigdy nic nie będzie takie jak wcześniej. Ta myśl cały czas nie dawała mi spokoju. Nagle zobaczyłam Olę ,która wybiegła ze szpitala jak poparzona a kiedy mnie zobaczyła natychmiast pobiegła w naszym kierunku.
-Asia! Muszę ci coś powiedzieć!-wrzasnęła biegnąc coraz szybciej.
-Ola, spokojnie ! Weź głęboki wdech-rzekłam kiedy Ola była już przede mną i z trudem łapała oddech.
-Nie mogę być spokojna! Dowiedziałam się czegoś... i musisz o tym wiedzieć... cholera!-kiedy się odwróciłam zobaczyłam Marka.Byłam lekko zaskoczona ,że kiedy moja przyjaciółka go zobaczyła nie wyraziła się zbyt pochlebnie ale postanowiłam nie drążyć tego tematu.Marek nie patrzył aktualnie w naszą stronę.Miałam zamiar go zawołać ale Ola chwyciła mnie za nadgarstek i zaciągnęła za drzewo. Zdziwione Madzia i Julia poszły wraz z nami.
-Mogę wiedzieć o co ci chodzi?-powiedziałam wściekła.
-Posłuchaj ! To nie jest Marek !

***Martyna
-Co mogło się stać?-spojrzałam na Maćka bardzo zdenerwowana.
-Anioły... to wszystko ich wina- powiedział Maciek zakładając czarny kaptur na głowę bo akurat zaczęło padać. Ja w tym czasie rozsunęłam swój ciemny parasol.
-Później wszystko mi wytłumaczysz! Mam dziwne wrażenie ,że zaraz stanie się coraz bardzo złego!
Czekaj!-przerwałam na chwilę chwytając Maćka za ramię.-czy to... Marek?

-------------------------------------------------
Hejo kociaki :3

Jak tam?

Jeszcze dwa rozdziały i to opowiadanko się zakończy Zastanawiam się jeszcze nad zakończeniem ale myślę ,że mniej więcej wszystko mam zaplanowane A wam jak minął dzionek? U mnie jak zwykle nauka xD No ale nie narzekam bo teraz szykuje się długi weekend ,który na pewno wykorzystam pełną parą
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
***Maciek
-P-przepraszam - kiedy odwróciłem się w stronę z kąd słyszałem owy głos zobaczyłem dziewczynę. Była szatynką o jasnej karnacji i zielonych oczach. Wpatrywałem się w nią cały czas bo miałem wrażenie ,że skądś ją kojarzę.
- Przepraszam ,że tak naglę cię nachodzę ale chodzi o to ,że nie było cię ostatnio w szkole i przyniosłam ci notatki -powiedziała nieśmiało dziewczyna.
-Hm , a my się znamy?-spojrzałem na nią zdzwiony.
-Nie do końca. Chodzimy razem na chemię. Możesz mnie nie kojarzyć bo siedzę kilka ławek za tobą.-powiedziała dając mi do ręki notatki z lekcji.
-Dzięki ... Martyna?-niewiem skąd do głowy akurat wpadło mi to imię. Nadal miałem nieodmienne wrażenie ,że ją znam.
-Skąd... znasz moje imię?-spojrzała na mnie cofając się powoli.
-Nie bój się! Poprostu wydaje mi się ,że się znamy. Uwierz mi ,że nie mam zamiaru cię wystraszyć.
-Dobrze ... wierzę Ci bo... mam takie samo wrażenie.

***Julia
-Co się mogło stać?-spytałam roztrzęsiona chodząc po korytarzu szpitalnym tam i z powrotem dając się ponieść emocjom.
-Chyba wiem jak to odkręcić ale musimy udać się do Magdaleny !-powiedziała biorąc mnie za rękę i ciągnąc za sobą. Wyszłyśmy przed teren szpitala. Asia zaczęła się nagle rozglądać. Nie chciałam wnikać w jej genialny pomysł więc stałam w miejscu czekając tylko na jej reakcje. Po chwili uniosła dłoń przemieniając się natychmiast w ciemną postać. Jej oczy przybrały barwę szkarłatu a jej ubiór po chwili przemienił się w długą ciemną szatę. Uniosła rękę ku górze otwierając portal w czasoprzestrzeni. Spojrzała na mnie a po chwili wskoczyła w ową dziurę wymiarów zostawiając mnie samą. Kiedy się otrząsnęłam zrobiłam po chwili to samo.

Głowa zaczęła mnie boleć od razu kiedy znalazłam się po drugiej stronie. Chyba to było normalne bo Asia tylko spojrzała na mnie a po chwili odwróciła się w stronę ciemnych drzwi stojących przed nami. Zapukała delikatnie w drewniane wejście czekając na Madzie. Wyszła ona parę chwil później ubrana w ten sam czarny mundur co zawsze.
-Wchodźcie!-rozkazała wpuszczając nas do środka.

***Asia
Usiadłam na sofie stając się coraz bardziej czujna.
-Wiesz jak to odkręcić?-spytałam prosto z mostu podpierając głowę na ręce.
-Tak , to nie będzie proste ale na całe szczęście możliwe. Macie może jakieś zdjęcia , pamiątki albo cokolwiek co mogłoby przypomnieć o waszej przyjaźni?-spytała stanowczo.
-Tak , zdjęcie całej naszej grupy. To pomoże? - powiedziałam dając jej ową fotografie.
-Asiu ty jesteś medium . Pamięć twoich przyjaciół jest związana z paranormalnym światem i jeżeli się skupisz będziesz mogła sprawić ,że odzyskają oni świadomość tamtych zdarzeń. Twoja moc stanie się silniejsza właśnie dzięki pamiątce przyjaźni.Musisz odegrać seans ale myślę ,że masz już w tym wprawę-powiedziała biorąc z półek świeczki a następnie układając je w nieduży okrąg. Kiedy skończyła usiadłam w jego centrum krzyżując nogi i kładąc fotografię przed sobą. Wyłączyłam umysł i dałam się ponieść szeptom ,które po jakimś czasie pomogły mi znaleźć to czego szukałam.

***Ola
Dziwię się ,że moja głowa nie wybuchła. Oparłam się o ścianę. Ból stawał się coraz silniejszy sprawiając ,że mrugałam oczami w coraz szybszym tempie. Kiedy głowa przestała zadawać mi już ten ogłuszający ból zaczęła ogarniać myśli przez ,które uderzyłam pięścią w ścianę.

-------------------------------------------------
Hejo kociaki Już zaniedługo wakacje Nie mogę się doczekać a wy? Mam nadzieję ,że jesteście zadowoleni ze swoich ocen bo ja na nic nie narzekam Dzisiaj postanowiłam się was spytać o czym chcielibyście następne opowiadanie?
-survival
-miłość
-życie
a może macie swoje propozycje ? Bardzo byłabym wdzięczna gdybyście mi coś zaproponowali bo opowiadanie już się kończy a ja nie wiem narazie co napisać i o jakiej tematyce. Myślę o czymś właśnie na przykładzie "survivalu" ale nie wiem czy by wam coś takiego odpowiadało

Dziękuję za przeczytanie rozdziału i życzę udanego zakończenia roku szkolnego :3
  • awatar W pięknym ciele martwa dusza: najlepiej o wszystkim razem połączonym wtedy będzie idealnie :) bardzo mi się podoba twoje opowiadanie, niestety miałam ostatnio mało czasu i byłam kilka rozdziałów do tyłu ale nadrobiłam :) bardzo mi się podoba to jak piszesz:) jak możesz to daj znać gdy już dodasz nowy rozdział :)
  • awatar Serce w przepaści marzeń...: Super rozdział!
  • awatar Omomomom *.*: Świetny rozdział :D O tak już niedługo wakacje <3 Oceny w miare okej więc jest dobrze ^^ Hmm może coś o survivalu xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
***Asia
-To nie mnie powinieneś przepraszać!-wrzasnęłam.
-Dobrze , zrobię to tylko proszę... nie krzycz-powiedział spokojnie. Szczerze mówiąc trochę mnie to zaintrygowało... myślałam ,że jak każdy facet będzie mnie wyzywał od wariatek a tu taka niespodzianka. Uspokoiłam się odrobinę i podałam mu rękę na zgodę ,którą z uśmiechem ścisnął.
-Czyli wszystko ok?-spytał roześmiany.
-Tak , wszystko ok-powtórzyłam poprawiając moją torbę przełożoną przez prawe ramię.Czułam ,że to początek pięknej znajomości.

***Marek
Asia była dziewczyną bardzo pewną siebie co trochę mnie onieśmielało. Gdybym nie miał dziewczyny Asia z pewnością byłaby świetną kandydatką. Nagle za mną usłyszałem czyiś głos.
-Asia ? Marek ? Jak miło was widzieć !-kiedy się odwróciłem zobaczyłem dziewczynę którą przejechałem na rowerze. Zdziwiłem się nie tylko dlatego ,że cieszyła się z mojego widoku ale także znała moje imię.
-Przepraszam ale ... czy my się znamy?-spytałem zakłopotany nie wiedząc co powiedzieć dziewczynie.
-Was też rower potrącił!?-spytała wściekła.-Asia chodź ze mną!-powiedziała ciągnąc dziewczynę o czarnych włosach za sobą.

***Julia
Jak to możliwe ,że wszyscy o mnie zapomnieli. Mam nadzieję ,że chociaż Asia wie kim jestem i nie będzie miała do mnie pretensji.
-Julia skąd go znasz?-spytała zaciekawiona Asia.
-Jak możesz nie znać własnego chłopaka!?-powiedziałam machając rękami w dziwnych gestach.
-Mojego co? Spotkałam go przed chwilą. Chyba ten rower mocno cię uderzył w głowę.!-uderzyła mnie w czoło.
-To nie jest śmieszne ! Spójrz! - szybko wyjęłam telefon z kieszeni piżamy i pokazałam jej zdjęcia na których ona i Marek się przytulali. Wtedy nagle ją olśniło.
-D-dlaczego Ola chodzi z Markiem?-spytała z zapłakaną twarzą.

***Maciek
Cholera ! Zaraz spóźnię się na autobus ale w sumie to cały ja !Usiadłem na przystanku autobusowym chwiejąc się na ławce aż w końcu usłyszałem znajomy mi głos.
-P-przepraszam.

-----------------------------------------------
Witajcie ! TYM RAZEM NAPEWNO! NA 100% BĘDĘ DODAWAĆ RODZDZIAŁ CO 4 dni! Będę zmotywowana i na pewno nie zapomnę ! obiecuję to wam!

A teraz się zapytam
Jak się podoba rodział? wiem ,że strasznie krótki ale już ustaliłam fabułe aż do końca historii . Więc tak Straszne gimnazjum będzie mieć 20 odcinków czyli tyle ile każdy sezon.

A teraz tak z innej beczki zapraszam Was na wspaniałego bloga Moni ,która tydzień temu wróciła na pingera
Dousłyszenia!
http://gwiazdydisneya0123.pinger.pl/
  • awatar Tęczowe marzenia ~♥: Świetny rozdział - Piszesz średnie i fajnie się czyta - Jest jakaś akcja - Są emocje Jak dla mnie idealnie <3 Czekam na następny. Bardzo lubię czytać takie przykrótkawe ale z emocjami i z akcją. Ooo :D Już dawno do Moni wpadłam xd
  • awatar Opki z Gwiazdami ;*: Kochana świetny rozdzialik <33 Uwielbiam je *.* Czekam juz z niecierpliwością na następny :P troszeczkę którki ale to nic ważne że jest :) Misia dziękuje za polecenia ;)) KC <33 Moja ♥
  • awatar Love and believe: Zajebiste :) Serio! Masz talencik. Moja Monia wróciła ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
***Julia
"Cholera moja głowa" przeklnęłam w myślach a po chwili podparłam się na łokciach.
-Wszystko z panią w porządku?-spytała Ola nachylając się nademną.
-O czym ty do cholery gadasz Olu? Jestem w twoim wieku-spojrzałam na nią zaskoczona
-Proszę się uspokoić . Skąd znasz moje imię?-spojrzałam na nią jeszcze raz tym razem bardziej podejżliwie.
-Posłuchaj kobieto , nie chcę Cię uraźić ale chyba za bardzo udeżyłaś się w głowę . Naprawdę nie pamiętasz co się zdarzyło?-spytała mnie.
-No , upadłam z powodu bólu w klatce piersiowej tak?-rzekłam siadając.
-I znowu się mylisz! Mój chłopak potrącił cię rowerem gdy gadałaś przez telefon.
-Maciek?-spojrzałam na nią.
-Jaki Maciek!? Chodziło mi o Marka.-wściekła się jeszcze bardziej.

" O CO TU DO CHOLERY CHODZI?"

***Asia
Już zbliżałam się do szpitala. Pozostało abym tylko przebiegła przez ulicę i weszła spokojnie do środka. Jakiś debil przejechał moją najleprzą przyjaciółkę więc postanowiłam powiedzieć temu idiocie co o nim sądzę. Wparowałam do szpitala jak poparzona i natychmiast ruszyłam w stronę dziewczyny ,którą widziałam na miejscu zdarzenia.
-Kto potrącił Julię?-spytałam agresywnie trzymając ją za nadgarstek.
-M-Marek , jest przy automacie-powiedziała przerażona dziewczyna wpatrując się we mnie.
-Dzięki-natychmiast popędziłam w stronę , którą wskazała mi owa dziewczyna. Nie obchodziło mnie nawet jak ma na imię bo to jej chłopak ten cały "Marek" potrącił Julię.Przy automacie stał wysoki chłopak.Był przystojny ale przez to co się stało nie chciałam nawet na niego patrzeć.
-To ty jesteś Marek?-podbiegłam do niego.
-Tak to ja-rzekł zmieszany patrząc się na mnie-a ty kim jesteś?
-koleżanką Julii kojarzysz? Tej dziewczyny ,którą potrąciłeś-zasisnęłam pięści by mu nie przywalić.
-Przepraszam-powiedział wystraszony.
-To nie mnie powinieneś przepraszać !-wrzasnęłam.

---------------------------------------------
Konichiwa. Jak tam kochani? Wiem rozdział króciutki ale myślę ,że mniej więcej rozwija fabułę. Jak widzicie jedyną osobą która pamięta swoich przyjaciół to Julia przez to ,że zemdlała i inni nie mieli na nią wpływu. A oto pytanka.
1.Czy Julia także zapomni o przyjaciołach.
2.Co z tym wspólnego ma Marek.
3.CO się stanie z Martyną i Damianem?

Dousłyszenia
 

 
***Ola
-Julia! Co z tobą?-krzyknęłam potrząsając przyjaciółką na tyle ,że zdziwiłam się że nie złamałam jej kręgosłupa.
-Nie mam pojęcia. Mam nadzieję ,że to nie moja wina-szepnął Marek z poczuciem winy.
-Maciek masz komórkę?-spytałam odwracając głowę. Maćka nigdzie nie było więc szybko spojrzałam na Marka.
-Gdzie Maciek?-spytałam zmartwiona.
-Nie mam pojęcia! Może szuka Asi na własną rękę-rzekł zmieszany.
-Narazie nie nim powinniśmy się martwić. Zadzwoń po pogotowie bo Julia nie wygląda najlepiej.-Tak jak poprosiłam tak Marek zrobił. Wyjął telefon i szybkim ruchem wystukał pojedyńcze cyfry 9-9-9. Poszło mu to dość sprawnie i już po chwili rozmawiał z lekarzami. Kiedy spytał gdzie się znajdujemy automatycznie podałam mu adres i błagałam w myślach o szybki przyjazd pogotowia. W między czasie spostrzegłam ,że z ręki Juli leje się krew. Upadła na ostry kamień więc zdjęłam swoją pomiętą koszulę i zerwałam ją na pół tamując krwawienie. Na sobie miałam już tylko szary luźny t-shirt z napisem "Forever alone". Ułożyłam ciało Julii w odpowiedniej pozycjii i usiadłam obok niej patrząc w niebo.
-Maciek... gdzie jesteś?-szepnęłam.

***Asia
-Maciek... gdzie reszta?-spytałam wstając z podłogi i wycierając zaspaną twarz.
-Są przed domem Julii i ... o cholera! ... co ja zrobiłem!-powiedział szybko chodząc zdenerwowany po całym pomieszczeniu.
-Maciek! Maciek! uspokój się ! co zrobiłeś?-zaczęłam go uspokajać pokazując mu ,że ma zwolnić oddech. Nie wiem czemu ale wtedy jego puls jeszcze bardziej przyśpieszył.
-Julia... ona zasłabła... a ja ... ją zostawiłem... cholera!-przeklnął tak jeszcze kilka razy aż w końcu udało mi się go uspokoić.
-Nie zostawiłeś jej samej prawda?-spytałam zmieszana.
-Nie! oczywiście ,że nie ... byli z nią Marek i Ola.
-Więc nie masz się czym martwić! Uspokój się bo nerwy nic ci nie dadzą a przez nie się nie skupisz... spokojnie.-po chwili do pomieszczenia weszła Madzia.
-Możecie zacząć-powiedziała czerwona ze wstydu.
-co zacząć?-spytał Maciek. Nim mu odpowiedziałam chwyciłam jego rękę i znaleźliśmy się gdzieś w nicości.

* * * * * *

Ał... moja głowa.Wstałam na równe nogi. Chwila! Czy ja jestem na łóżku? I gdzie Maciek.
-MACIEK!-krzyknęłam.
-dziękujemy ,że go przyprowadziłaś-usłyszałam dziwny głos tuż za mną.-ale ani ty ani on tu nie zostaniecie. Przywracamy mu życie i kasujemy wam pamięć.
-Chwila co zrobicie!?-wrzasnęłam.
-Nie będziesz pamiętać kim jesteś! Zapomnisz o Martynie, Marku ,Oli. Tylko Julia będzie twoją przyjaciółką. Zapomnisz ,że jesteś ciemną istotą. To kara za zdradę nieba!

------------------------------------------------
Konichiwa Jak tam kociaki? Dawno mnie nie było prawda? Muszę przyznać ,że chyba nie jestem dobra w byciu punktualną? Tak to chyba odpowiednie słowo... bardzo was przepraszam ;c mój mózg ostatnio zamienia się w papkę od nauki xD ale przeżyję bo zaniedługo wakacje :3
a teraz pytanka

1.Czy Asia przypomni sobie swoich przyjaciół.
2.Co stanie się z Julią
3.Jaki Marek skrywa sekret?

Dousłyszenia.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
**Julia
Wyszliśmy na zewnątrz. Ja i Julia rozmyślałyśmy o Asi a Maciek stał z boku wyraźnie przybity.
-Maciek wszystko w porządku? - spytała zdenerwowana.
-Nie, Asia zaginęła. Nic nie jest w porządku. - rzekł smutny.
-Maciek co się stało gdy rozmawiałeś z Asią ? Przecież ty ostatni widziałeś ją żywą. - spytała Ola.
-więc ona... Spytała się mnie... Czy ja...
-Gdzie Asia?-przerwał mu Marek który przyszedł do nas o kulach.
-Nie wiemy - powiedziałam a wtedy ogarnął mnie kolejny ból w klatce piersiowej.
-Jak to nie wiecie?! - wrzasnął na mnie. Wtem ból stał się jeszcze silniejszy. Chwyciła szybko ramię Oli i upadłam na kolana starając się nie zemdleć.
-Julia! - krzyknęła Ola. Ja jeszcze mocniej ściągnęła jej ramię a kiedy ciemność ogarnęła mnie poprostu odpłynełam.

***Madzia
Przeszłam przez portal i ujrzałam Maćka wraz z jego przyjaciółmi.
-Maciek musimy iść - powiedziałam mu dyskretnie mimo, że reszta podsluchiwala.
-nie teraz, szukam Asi.
-ale właśnie do niej chcę Cię zabrać - kiedy to usłyszał na jego twarzy zaczął malować się strach. W sumie nie powinno mnie to dziwić. W końcu jestem bogini ą śmierci . Ja sama gdyby chodziło o Maćka zareagowałabym tak samo.
-nie denerwuj się i chodź - rzekłem i chwyciła jego dłoń. Nawet się nie zorientowałam kiedy moją twarz zajął rumieniec.

***Maciek
Znalazłem się w dziwnym pokoju. Na półkach znajdowały się czaszki i inne dziwne rekwizyty. Na czerwonym dywanie leżała Asia. Jej karnacja była biała. Miała dług czarne włosy oraz czerwone policzki ze zmęczenia.
Do ust przełożyła dłoń ukrytą w rękawie
-zaraz wrócę - powiedziała Madzia i wyszła z pomieszczenia. Kiedy upewniłem się, że nie ma jej w pobliżu. nachyliłem się nad twarzą Asi.Westchnąłem i przyglądałem się jej twarzy, długim rzęsom oraz czerwonym policzków. Zamknąłem oczy a później musnąłem jej usta.
-Tak Asia, nadal Cię kocham.

***Asia
Otworzyłam oczy a przy mojej twarzy zobaczyłam Maćka.
-Maciek? - spytałam zawstydzona przez co moje policzki stały się jeszcze bardziej czerwone niż wcześniej.
-A-asia, czy słyszałaś to co powiedziałem? - spytał mnie a jego czarna grzywka zasłaniała mu oczy.
-N-nie-uniosłam głowę.

---------------------------------------
Witajcie kochani:3 jak tam u was? Ja aktualnie mam wolne więc większość czasu spędzam na oglądanie serialu "The walking dead" i pisaniu oczywiście. A jak wam mija rok szkolny?

1.Asia i Maciek będą razem, czy jednak miłość Marka i Asi przetrwa?
2.Co Madzia czuje do Maćka?
3.O co Asia spyta Ola?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
***ASIA
-Nie rozumiem , czyli mam go po prostu odesłać do świata Zmarłych? Dlaczego ty tego nie zrobisz?-spojrzałam na nią podejrzanym wzrokiem.
-Jestem samukarką czyli obrończynią Nieba i Ziemi. Maciek by moim wychowankiem ale ktoś rzucił na niego klątwę i porwał jego ciało przez co jego dusza znowu trawiła na Ziemię. Tylko ty czyli ciemna istota możesz odesłać go z powrotem. - oniemiałam przez chwilę ale po chwili zadałam kolejne nurtujące mnie pytanie.
-Będzie to wyglądało jak normalny seans tak?-spojrzałam na nią.
-No cóż... bałam się ,że o to zapytasz. Niestety nie ... pójdziesz z Maćkiem do świata Zmarłych i tylko od Boga śmierci będzie zależało czy wrócisz na Ziemię czy ... umrzesz.
-Niby dlaczego miałabym...!?-krzyknęłam a po chwili umilkłam. Przecież to jasne jak słońce. Jestem ciemną istotą więc nie należę już do tamtego świata i nigdy nie będę do niego przynależeć. Cholera to wszystko przez Zacka i jego głupie bujdy.
-Zgadzam się, ale proszę ty pójdź po niego bo nie mam już na nic siły.
-Dobrze-odpowiedziała cała w skowronkach. Ruszyła dłonią i przed naszymi oczyma ukazał się dziwny jasny portal. Weszła do niego i wtedy owy portal zniknął. Kiedy już oprzytomniałam zaczęłam rozglądać się dookoła. Miejsce w którym się znajdowałam okazało się miej straszne niż na pierwszy rzut oka się wydawało.Na samym środku znajdował się piękny czerwony dywan. Czaszki będące na ciemnych półkach już nie były tak upiorne jak wcześniej nawet... dodawały uroku temu miejscu. Wtem zaczęłam rozmyślać. Jak jest po drugiej stronie? Czego tam doświadcze? W sumie samuraka czy jak tam to szło powiedziała ,że nie będzie to dla mnie większym problemem ale nadal mam wątpliwości. Przecież Ola go kocha... a jeśli nie wrócę zranię Marka. Tego bym sobie nigdy nie wybaczyła. Z tego całego rozmyślania zasnęłam.

***JULIA
Świetnie , znowu ten niesamowity ból w klatce piersiowej. Powoli zaczęłam kontrolować oddech aż w końcu kłucie ustało.
-Wszystko gra?-spytała Ola wyraźnie przestraszona moim stanem.
-Tak wszystko gra , poprostu jestem zdenerwowana-skłamałam wstając powoli z miejsca.
-Napewno?-Ola spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Tak na pewno, ale teraz musimy się martwić o Asie-nagle na klatkę schodową wszedł Maciek.
-I co? znalazłyście Asie?-spytał
-Nie , podejrzewamy że ktoś ją porwał.
-Skąd to przypuszcznie?-wydusił po chwili Maciek.
-Musisz na uwierzyć na słowo.

--------------------------------------------------------HEJO Jak tam u was ;3 Wiem rozdział trochę krótki ale mam nadzieję ,że chociaż dużo się w nim dzieje A narazie dziękuję Wam za czytanie no i pytanka

1Czy Asia wróci cało z wyprawy?
2.Dlaczego Julia zasłabła?
3.I czy Maciek wróci do Nieba?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
***Asia
-Dlaczego?-spytałam zdezorientowana wstając nadzwyczajnie szybko.
-Oj nie denerwuj się młoda-rzekła drwiąco przymykając oczy-chciałabym tylko aby wrócił do świata zmarłych.-powiedziała kładąc sztylet na biurko.
-A-ale ... wiesz gdzie jest jego ciało?-wydusiłam zdezorientowana.
-Być może ,szczerze mówiąc nie poprosiłabym cię o pomoc gdybym jej od ciebie nie potrzebowała. Musisz coś dla mnie zrobić!-powiedziała pewnie podchodząc do mnie z pewną siebie miną.
-Dlaczego miałabym coś dla Ciebie robić? O mało co nie zabiłabyś mnie przez swoje ładunki elektryczne-rzekłam wściekła składając ręce w krzyż.
-Jeśli mi nie pomożesz... dusza Maćka zostanie zniszczona przez demony.
-Kim ty w ogóle jesteś?!-spytałam obojętnie.
-Jestem opiekunką Maćka... my...a z resztą... pomagam mu poprostu trafić do nieba ale odkąd uciekł nasze dusze są zagrożone.-powiedziała całkiem poważnym tonem dzięki czemu uwierzyłam ,że mówi prawdę.
-Więc co mam zrobić?-spytałam pokazując w ten sposób ,że jestem gotowa do działania.
-No cóż a więc zacznę od początku.

***Ola
-Gdzie Asia?-spytałam gdy do pomieszczenia wszedł zdenerwowany Maciek.
-...-nie odpowiedział. Zauważyłam ,że był czymś zamyślony i nieobecny. ponowiłam po chwili pytanie.
-Maciek, gdzie Asia? Muszę z nią porozmawiać.-powiedziałam oburzona jego bezczynnością.
-N-nie wiem, gdzieś pobiegła-rzekł smutny.
-Coś jej zrobiłeś?-spytałam przestraszona.
-Nie!-szybko odpowiedział wyraźnie zawiedzony moją reakcją-nic jej nie zrobiłem! Poprostu uciekła.-spojrzałam na niego jeszcze bardziej przestraszona niż wcześniej.
-Przyrzekam ,że jak ją znajdę i okaże się ,że coś jednak wiedziałeś zapłacisz mi za te kłamstwa-pogroziłam mu palcem i wyszłam z mieszkania. Kiedy zobaczyłam schody zbiegłam z wigorem a kiedy na drzwiach wyjściowych zobaczyłam liścik natychmiast bez wachania wzięłam ją do ręki. Jej treść brzmiała tak.

"Droga Olu!
Pojechałam do Marka do szpitala. Wrócę za kilka godzin
Asia

-ciężko westchnęłam i weszłam znowu na klatkę schodową.

***Julia
Kiedy zobaczyłam Olę odetchnęłam z ulgą.
-Widziałaś może Asie?-spytałam zaciekawiona.
-Nie ale zostawiła liścik, napisała w nim ,że jedzie do Marka do szpitala.-odrzekła cicho.
-A-ale to NIEMOŻLIWE!-wrzasnęłam.
-Julia o co chodzi?-spytała zaniepokojona Ola.
-Marek pojechał do domu ,ponieważ badania nie wykazały nic poważnego-zdenerwowałam się tak bardzo ,że po chwili usiadłam na podłogę.
-Może Asia o tym nie wiedziała?-powiedziała spokojnie Ola klepiąc mnie po ramieniu.
-Ona sama mi to powiedziała! Pokaż mi ten list-rozkazałam wyciągając rękę w stronę kartki trzymanej przez Ole. Ona bez wachania podała mi list zaciskając pięść.
-To przecież nawet nie jest jej charakter pisma!-zgniotłam kartkę z przejęcia.

------------------------------------------------
I jak wam mija przerwa świąteczna? Niestety już się kończy ale w tym czasie napisałam dużo pomysłów na kolejne rozdziały. Być może zauważyliście moją tygodniową nieobecność ale dowiedziałam się ,że jadę do babci pół godziny przed przyjazdem auta więc nie było za ciekawie xD
A teraz zadam wam pytanka.

1.Czy tajemnicza dziewczyna wie gdzie jest ciało Maćka?
2.Czy Asia przeżyje tą tajemniczą misje?
3.Czy Julia stanie się kolejną ofiarą tajemniczej postaci?
Dousłyszenia kochani :3
  • awatar Omomomom *.*: 1. Coś mi sie wydaje że wie 2. Mam nadzieje że tak 3.ymmmmm nie wiem Święta minęły szybko ale wesoło :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
***Asia
-Maciek możemy porozmawiać? - spytałam nieśmiało gryząc rękaw mojej szarej bluzy.
-Jasne- odpowiedział Maciek. Oddaliśmy się od Oli wychodząc na korytarz. - więc o co chodzi? - wydusił z siebie owe pytanie a następnie odwrócił się do mnie plecami wyraźnie zmieszany.
-Bo... - zaczęłam nie wiedząc od czego zacząć. Takie same emocje odczuwałam tylko przy Marku ale teraz go nie było a ja miałam rozmawiać z Maćkiem o czymś co zdarzyło się rok temu. Kiedy zorientowałam się że milczę postanowiłam szybko znaleźć w głowie zdanie którym szybko mogłam zadać nurtujące mnie pytanie.
-Maciek czy to co mówiłeś mi wtedy... nadal to do mnie czujesz?


***Maciek
Zdziwiłem się pytaniem Asi. Wyglądała strasznie uroczo kiedy czerwona ze wstydu od stóp do głów czekała na moją odpowiedź... chwila STOP! O czym ja gadam...? Przecież kocham Ole a przynajmniej tak zdawało mi się jeszcze parę sekund temu.
-Asia... Skąd u ciebie nagle te pytanie? - wydusiłem równie czerwony jak ona.
-Już nie ważne! Wiem strasznie się wygłupiłam! - Mówiąc to zbiegła na dół a ja nie umiałem znaleźć słów którymi mogłem ją zatrzymać.

***Asia
Ale ze mnie debilka! Jak ja mogłam zadać mu takie pytanie? Pieprzona debilka! Starałam się zapomnieć o tym co przed chwilą powiedziałam Maćkowi gdy nagle zdążyłam się z wysoką szatynką.
-Przepraszam - wydusiłam przestraszona, że owa dziewczyna zaraz zacznie się na mnie wydzierać. O dziwo jej twarz złagodniała. Uniosła dłoń i dotknęła mojego policzka. Byłam wyraźnie zawstydzona owym gestem. "co to do cholery ma być?" pomyślałam zdziwiona. Nagle poczułam kopnięcie prądem i momentalnie runęłam na ziemię zamykając po chwili moje przestraszona oczy.

**

-cholera! moja głowa- szepnęła cicho podnosząc się z podłogi.
-widzę że już wstalaś? - usłyszałam głos dziewczyny z którą zdeżyłam się na schodach.
-Co ja tu robię? - spojrzałam na nią z niepokojem.
-Spokojnie nic Ci nie będzie jeśli tylko będziesz słuchała moich rozkazów, zrozumiano? - spojrzała na mnie badawczym wzrokiem - chodzi o Maćka!

---------------------------------------------
Hejka witajcie! Jeszcze tylko dwa dni do szkoły i będziemy mieli dzień wolny (: mam nadzieję, że się Cieszycie bo chyba mało kto nie ucieszyłem się z 4 dni wolnych od szkoły i skupionych na obżeraniu się xD
Okej a teraz wróćmy do rozdziału.
1.Jak wam się podoba?
2. Którą postać najbardziej lubicie?
3. Co tajemnicza szatynką może mieć wspólnego z Maćkiem?

Douslyszenia! (=
  • awatar ♥ Taka prawda , kotku ♥: 1.Fajne opek *o* 2. Oczywiście - Asie ;) 3. Może jest w nim szaleńczo XD Zakochana ?
  • awatar Panna15: mmm świetne *,* Ja najbardziej lubię Asię, a co mogą mieć wspólnego ze sobą to nie mam pojęcia. Może dawna przyjaźń albo napad na sklep :D Z niecierpliwością czekam na next a w między czasie zapraszam do Siebie :*
  • awatar Omomomom *.*: Podoba mi się :) Ja lubie Asie :) Hmm a co mogą mieć ze sobą to nie wiem xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
***Marek
Ból był nie do zniesienia. Nie mogłem utrzymać równowagi a każdy kolejny ruch zdawał się sprawiać więcej bólu. To wszystko działo się strasznie szybko i nawet nie zauważyłem kiedy obok mnie pojawiła się Asia.
-Marek! Wszystko w porządku? - spytała zdejmując z oczu swoją ciemną, ścienowaną grzywkę. Podejrzewałem, że to po by dokładniej przyjrzeć się mojej osobie po upadku.
-Boli mnie tylko trochę głowa- dodałem szybko próbując podnieść swój zadek z podłogi.
-Jak to się stało ? - wydusiła z siebie owe pytanie.
-To naprawdę nic takiego - skłamałem. Nie wiedziałem czy owe kłamstwo było spowodowane mocnym uderzeniem o kant schodów czy strach, że jak powiem o tym Asi ona także może to narażona na niebezpieczeństwo. Postanowiłem więc narazie trzymać język za zębami.
-Mój Boże! Marek ty krwawisz! - powiedziała wskazując na moją rękę, która po usłyszeniu tego zdania zaczęła niemiłosiernie boleć.
-Teraz się nie wymigasz! Dzwonię po pogotowie - mruknęła oburzona moim brakiem wyczucia.

***Julia
Nagle usłyszałam sygnał karetki pogotowia. Przestraszona wybiegłam na schody starając się wybrać cel ich przybycia. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź. Marek leżał na schodach otoczony kałużą krwi. Wyglądało to naprawdę poważnie dlatego ulżyło mi kiedy doktor, który zabrał Marka do szpitala powiedział, że to tylko niegroźne złamanie. Obyło się bez operacji więc mogłam odetchnąć z ulgą.

***Maciek
Cały czas spoglądałem na Ole. Ona też od czasu do czasu zerkała w moją stronę.
-Więc - zaczęła-jak tam jest? - spuściła głowę.
-Ola ja... nie mogę nic powiedzieć ale wiedz jedno... Zawsze byłem z Tobą. - po wypowiedzeniu tego słowa Ola rzuciła mi się na szyję.
-Tak-powiedziała po chwili.
-Co tak?-spytałem zdziwiony tym nagłym słowem.
-Tak... Kocham Cię Maciek-nie miałem pojęcia jak zareagować. Kochałem ją i to był fakt ale... Ja przecież nie żyłem. Byłem postacią niematerialną i po tym jak odnajdę swoje ciało mam... Znowu umrzeć.
Czy wszystko zawsze musi być tak cholernie trudne? - spytałem sam siebie wtulając Ole we mnie.

***Asia
Ola i Maciek tulili się. Moja reakcja była jak małego dziecka. Schowałam się za drzwiami i czekałam jak skończą się migdalić. W tym czasie przypomniałam sobie o słowach, które ostatnio słyszałam od Maćka przed jego śmiercią. "Kocham Cię Asia! Ola nic dla mnie nie znaczy". To zdanie cały czas rozbrzmiewało w mojej głowie. Chciałam porozmawiać na ten temat z Maćkiem bo chci by całą sprawa między była wyjaśniona.
-Maciek możemy porozmawiać? - spytałam.
----------------------------------------
Witajcie drodzy czytelnicy bloga. Zauważyłam, że wszystko co dodaję pod moimi opowiadaniami jest sztywne. Porosty do tej pory nie wiedziałam co napisać by nie było to nieodpowiednie lub aby was nie uraziło do mnie c: Jednak teraz będę z wami szczera i w 100% radosna. Na wstępie chcę Wam Bardzo podziękować za ponad 5000 wyświetleń na blogu. Wow nie mogę uwierzyć, że aż tyle wyświetleń c: Bardzo bardzo bardzo dziękuję. Mam nadzieję, że moje opowiadania nie są nudne i potrafię was zaciekawić. Chcę się bardzo sugerować waszą opinią tą pozytywną jak i negatywną dlatego piszcie w komentarzach szczerą opinię na temat mojego opowiadania i obiecuję że wpisy teraz będą regularnie co 4 dni =P dousłyszenia
 

 
***Asia
Zaczęłam potrząsać Olą. Niestety to nie pomagało i nadal się nie poruszyła.
-Julia biegnij po Maćka! - krzyknęłam do mojej przyjaciółki. Ona nie czekała zbyt długo i natychmiast wybiegła z mieszkania.

Maciek***
nagle z mieszkania wybiegła Julia.
-wszystko w porządku? - spytałem zaniepokojony.
-Nie do końca, z Olą dzieje się coś złego. Chyba nie żyje. - kiedy usłyszałem o śmierci Oli miałem ochotę zniknąć razem z nią. Do tej pory pamiętam wyznanie miłości przed moja śmiercią ale do tej pory nie usłyszałem odpowiedzi. Zdenerwowany pobiegłem na górę. Obok Asi leżała Ola. Była blada jak ściana.
-zaraz wrócę - powiedziała Asia a kilka chwil później zniknęła z mojego widoku.
-Ola proszę obudź się! - nachyliłem się nad jej twarzą. Nawet nie wiem w którym momencie musnąłem jej usta.
-M-maciek? - spytała Ola otwierając powoli swoje powieki. Po zobaczeniu mnie uśmiechnęła się i przytuliła.
-Tak za Tobą tęskniłem - patrzyłem na nią ze spokojem i miłością.
-Nie chce przeszkadza dbać gołąbeczką ale muszę porozmawiać z olą.

***Ola
Po zobaczeniu Maćka nie mogłam uwierzyć zakresie oczom. Tak bardzo za nim tęskniłam a teraz mogłam go dotknąć.
-Asia możesz mi to wszystko wytłumaczyć? Nic z tego nie rozumiem. Czy maciek żyje?
-Ola niestety Maciek nie żyje. Ale musimy mu pomóc. Zaraz wszystko Ci wyjaśnię.

***Marek
w w stronę schodów kiedy nagle przed moimi oczami ukazała się ciemna postać. Byłem przerażony tak bardzo ze aż spadłem ze schodów.

----------------------------
za bo znowu zawaliłyśmy ale dużo osób odeszło z bloga i bardzo to przeżyłyśmy. Teraz większość czasu zajmujemy się pisaniem nowego opowiadania bo to wydaje nam się trochę bez sensu i chyba już nie jest tak ciekawe jak kiedyś...
  • awatar Panna15: świetne :) koniec przerażający ale czekam na next z niecierpliwością :* zapraszam do siebie na kolejne opowiadanko :D
  • awatar Omomomom *.*: Czekałam na to opowiadanie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
***Ola
Zerknęłam do szafy. Nie widziałam co było w jej wnętrzu więc podeszłam bliżej. Wtem coś ciemnego wyskoczyło z niej i zaczęło mnie dusić. Przerażona próbowałam krzyczeć ale ciemność która pojawiała się przed moimi oczami tłumi tłumiła mój krzyk.

***Damian
-To idziemy do Oli tak? - spytała Julia chodząc za mną krok w krok.
-Tak, wydaje mi się że może być ona w niebezpieczeństwie. Rok temu zostałaś napadnięta przez dziwną ciemną istotę. Podejrzewamy, że to może być teraz kolej Oli.
-W sumie to całkiem logiczne - odparła Asia. Nawet się nie zorientowałem kiedy znalazłem się przed domem naszej towarzyszki.
-My tutaj poczekamy z Markiem i Maćka a wy idźcie po Ole. - powiedziałem opierając się o drzwi wejściowe
Asia pokiwał głową i odeszła.
-Maciek jak tam mija śmierć? - spytałem rozmawiamy.
-Ha, ha bardzo śmieszne. Szczerze powiem nie jest tak źle jak myślałem.
-A jak to się stało , że nie umarł eś? - zapytał po chwili Marek tak podejrzliwie, że przez chwile myślałem że jest jakimś detektywem.
-W sumie... Sam nie wiem ale myślę, że te kłopoty zaczęły się ode mnie. Chciałem wam tylko powiedzieć , że jeżeli odnajdę swoje ciało wszystkie kłopoty się skończą.
-To nie może być takie trudne. - dodałem szybko nie zastanawiając się nad tym co mówię.
-To jest trudne, uważam że ktoś ukradł moje ciało i między innymi dlatego nie jestem materialny. Tylko ta bluza sprawia, że wszyscy żywi widzą mnie jako jednego z nich.

***Asia
-Ola! - krzyknęłam jak poparzona widząc nieruszającą się Olę na ziemi. Szybko podeszłam i sprawdziłam czy oddycha.

-------------------------------------------------
Oto rozdział. Przepraszamy, że taki krótki ale w tym tygodniu mieliśmy 4 testy i trochę trzeba było slęczeć nad książkami. nadrobimy to w weekend)=)
  • awatar Omomomom *.*: To nic, że krótki xD Ważne że jest :D
  • awatar Pozytywna32: Ładnie piszesz. Zapraszam do mnie. Może coś skomentujesz ? Jeśli ci się spodoba zaobserwuj.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
***Julia
-Musimy iść jej poszukać !-powiedział Marek spoglądając ma mnie.
-Racja ,skoro ciało Maćka zniknęło może to znaczyć ,że on...także jest ciemną istotą ! - krzyknęłam oszołomiona
-To by się w sumie zgadzało , przepraszam Damian nie powinniśmy cię oskarżać-powiedział Marek.
-Nie ma sprawy, pójdę z Wami poszukać Asi bo to naprawdę wygląda dosyć kiepsko.-odpowiedział Damian.
-Dobrze w takim razie chodźmy-powiedziałam i wyszłam na zewnątrz czekając na moich towarzyszy. Byłam strasznie zdenerwowana. Durkan chciał nas zabić zaczynając od Asi. A najgorsze było to ... że za tym stał były chłopak mojej przyjaciółki Maciek. To dla mnie było czymś niewyobrażalnie ciężkim.
-Już jesteśmy-powiedział Marek .
-Dobrze , chodźmy...-przytaknęłam.



***Asia
-Maciek? ... to ty chciałeś mnie...-rozpłakałam się.
-Nie , Asia to nie tak.Ja tracę kontrolę nad Durkanem. On to nie ja to... ciemna postać.
-Maciek...-podbiegłam do niego i przytuliłam.
-Ja ... myślałam ,że nie żyjesz...
-Nie żyję ...ale nie jestem martwy.
-Chodź...pójdziemy do...AŁ!-upadłam na ziemie zwijając się z bólu.
-Asia! Wszystko w porządku?
-Ta-tak porostu pomóż mi wstać.-wyciągnęłam rękę w jego stronę. Po tym jak wstałam zobaczyłam w oddali Marka , Julie i Damiana.
-Czy ten bydlak ci coś zrobił?-wrzasnął Marek.
-Nie! nic mi nie zrobił... to nie on jest Durkanem tylko jego ciemna strona rozumiesz?
-Asia twoja ręka!-krzyknęła Julia.
-Co z nią?-spytałam po chwili . Kiedy na nią spojrzałam były na niej wyryte czarne japońskie napisy. Takie same jak rok temu na ręce Julii.-nic z tego nie rozumie!Czyli cała historia z seszłego roku znowu się powtarza?
-Nie!

***Ola
Leżałam zamyślona na łóżku . Po chwili zadzwonił mój telefon.
-Hej Asia o co chodzi?-spytałam po chwili.
-Czy nie widzisz nic podejrzanego?-spytała mnie.
-Nie ,ale nie mogę rozmawiać ..przepraszam-powiedziałam i się rozłączyłam. Nie miałam ochoty na niepotrzebne rozmowy ,które tylko by mnie zdenerwowały. NIe chciałam być samolubna ale tego dnia potrzebowałam. Po chwili szafa z ubraniami ,która była na przeciwko mnie otworzyła się. Przerażona odskoczyłam na bok.

--------------------------------------------------
Jak wam mijają ferie? U nas niestety się skończyły :c Macie śnieg ? Mam nadzieję ,że tak :3 Udanych ferii życzę
  • awatar Panna15: Mega *,* Czekam z niecierpliwością na next a u mnie niestety ale już wiosna pełną parą ;/
  • awatar Omomomom *.*: Świetne <3 Mi ferie mijają bardzo aktywnie :D Aa śnieg jeszcze jest ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
***Julia
-Czyli chcesz powiedzieć ,że przez tego całego Durkana Asia jest w szpitalu ?-spytał Marek tak zdenerwowany ,że nawet nie widząc go na żywo mogłam wyczuć jego szybkie bicie serca .
-Marek nie denerwuj się ! Lekarze powiedzieli ,że jej stan jest stabilny.-starałam się go uspokoić.
-To już nawet nie o to chodzi. Asia jest ciemną istotą więc nie umrze i ja dobrze o tym wiem ale dokładnie rok temu Asia także była w szpitalu pamiętasz?-w tym momencie zdałam sobie sprawę z powagi sytuacji.
-Racja-przytaknęłam-ale nadal nie widzę związku między jednym a drugim-dodałam szybko.
-To może znaczyć ,że Durkan jest osobą ,którą znamy i wiem o naszej zeszłorocznej przygodzie związanej z gimnazjum rozumiesz?-powiedział tak szybko ,że ledwo go zrozumiałam.
-Czyli Damian!
-Musimy z nim porozmawiać!-powiedział szybko Marek.
-Racja ale nie bądź taki pewny ,że to on. Jest chłopakiem Martyny a do tego wydaje się być godny zaufania.
-Mhm-odpowiedział Marek naburmuszony.

***Asia
Próbowałam wstać czego po chwili pożałowałam bo ból był tak ogromny ,że po chwili znowu wylądowałam na łóżku.Nagle do pokoju weszła pielęgniarka.
-Nareszcie się pani obudziła -powiedziała uśmiechnięta.
-Mogłaby pani zawołać Julie?-spytałam szybko.
-Oczywiście ! Proszę się nie ruszać bo rana jest jeszcze świeża po operacji-odrzekła i wyszła. Julia znalazła się obok mnie chwilę później.
-Cześć Asia! Wszystko w porządku-usiadła obok mnie.
-Tak, co powiedziałaś lekarzom?-zmieniłam szybko temat.
-Co?... a tak ... powiedziałam im ,że napadło nas jakieś zwierze a do tego wykonałam całą robotę za ciebie-zaśmiała się.
-Uf co za ulga-odrzekłam.
-Posłuchaj Asia , ja narazie muszę iść z Markiem do Damiana później ci wszystko wyjaśnimy dobrze?-powiedziała Julia i wyszła zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.

***

Mijały minuty i godziny a Julia nadal się nie pojawiła. Postanowiłam ,że mimo bólu pójdę ją poszukać. Byłam w parku ,ponieważ przyszło mi na myśl ,że Julia mogła tamtędy przechodzić i zagadać się z Erykiem. Po niedługiej chwili przede mną pojawił się Durkan.
-Kim jesteś do jasnej cholery! Czego chcesz?-krzyknęłam do niego zapłakana. On nie odezwał się tylko zdjął maskę. Po zobaczeniu jego twarzy zamurowało mnie.-M-Maciek?

***Julia
-Damian czy to ty nas zaatakowałeś w kaplicy?-spytałam go prosto z mostu gdy otworzył nam drzwi.
-Nie , ale...nie wiecie co się stało?-spytał Damian.
-O co ci chodzi-zapytał Marek.
-Ostatnio zwłoki Maćka zniknęły ...
-Czyli ... to może być on?-zaniemówiłam.-Asia może być w niebezpieczeństwie.!
-------------------------------------------------
Przepraszamy przepraszamy i jeszcze raz przepraszamy. Obiecałyśmy ,że będziemy dodawać wpisy do 2 do 3 dni ale nie przewidziałyśmy braku internetu Teraz piszemy przez Wi-Fi cioci ,ponieważ ja (Iza) przyjechałam do niej na dwa dni. Dlatego przepraszamy ale aż do niedzieli znowu nie będzie rozdziałów
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
***Asia
-I co?-spytała Julia po chwili patrząc w moją stronę.
-Wychodzi na to ,że te osoby nie umarły z przyczyn naturalnych.-powiedziałam.
-Zostały zamordowane?-Julia zakryła usta dłonią.
-Tak...wiesz co to oznacza?-spojrzałam na nią.
-Musimy odprawić rytułał?
-Niestety...-spuściłam głowę .Wstałam i chwyciłam dłoń Julii. Cały rytułał polegał na wysłaniu wszystkich złych dusz do piekła a dobrych do nieba. Było to trudne ,ponieważ cały ból ,cierpienie...to wszystko było słychać w oddali .Kiedy dotknęłam ręki Julii wymówiłam wraz z nią pierwsze słowa . Kiedy to zrobiłyśmy Dusze stanęły obok nas krzycząc i płacząc. Teraz musiałyśmy po kolei przebadać każdą z nich. Nasze zadanie było trudne z tego względu ,że byłyśmy w połowie ludźmi a w połowie ciemnymi istotami. Ciemne istoty nie miały uczuć więc nie było im przykro gdy wysyłały zapłakane dusze do piekła... my je miałyśmy ,ponieważ byłyśmy w połowie ciemnymi istotami a w połowie nadal żyjącymi nastolatkami z kompleksami i ... zwyczajnym życiem. Pierwszą osobą była kobieta. Miała blond włosy,ciemne oczy ,lekko opaloną karnację. Spoglądała do nas oczami zapełnionymi łzami.
-Ja nie zdążyłam!-krzyczała upadając na ziemię. Dotknęłam jej dłoni. Jej dusza była czysta i promienna.
-Czego?-spytała po chwili Julia.
-Zabił mnie... zabił nas wszystkich...
-Kto?-spojrzałam na nią.
-Durkan ! Durkan !-kobieta krzyknęła patrząc w przestrzeń za mną. Nagle poczułam jakby coś dotknęło mojego ramienia. Obróciłam lekko głowę a tam....mężczyzna ze spaloną twarzą,czarnymi oczami i zakrwawionymi ustami.Kiedy krzyknęłam on przebił mój brzuch swoimi szponami. Zamknęłam oczy i usłyszałam krzyk Julii.
-Asia!

***Julia
Asia leżała zakrwawiona a Durkan zniknął. Pobiegłam do niej a po dotknięciu jej czoła zamieniłam ją w normalną nastolatkę. Szybko wysłałam każdą z dusz do jej miejsca a następnie zadzwoniłam po pogotowie. Zanim przyjechali sprawdziłam jej puls i przytrzymałam bluzę znajdującą się niedaleko mnie ranę Asi. Kiedy karetka przyjechała na miejsce lekarze znajdujący się w niej widząc Asie i kilka ciał pomyśleli najprawdopodobniej ,że ja i Asia byłyśmy świadkami wydarzeń i miałyśmy być następne.

*** Marek
Odebrałem telefon. To była Julia.
-O co chodzi?-spytałem rozpromieniony.
-Asia jest w szpitalu-powiedziała prędko. W tym momencie zaniemówiłem.
-Nic jej nie jest?-krzyknęłem do słuchawki.
-Jej nic ale wiemy kto jest odpowiedzialny za całą sprawę z morderstwami.
-Kto?
-Durkan ,ale narazie same nie mamy pewności dlaczego.
-------------------------------------------
Witajcie kochani jak Wam mijają ferie? Nam bardzo przyjemnie Niedawno byłyśmy na łyżwach bo mróz u nas nie mały xD Mamy nadzieję ,że wasze ferie też są ze śniegiem A i mamy nadzieję ,że rozdział wam się spodoba dousłyszenia
  • awatar Panna15: Świetny rozdział *,* Czekam na next!!!! :D W między czasie zapraszam do siebie :)
  • awatar Omomomom *.*: Rozdział bardzo fajny :D A co do feri to zaczyna je dopiero 14 lutego xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
***Asia
Leżałam na łóżku i odrabiałam zadanie z fizyki gdy nagle do mojego pokoju wparowała Julia.
-Asia!-krzyknęła na mój widok.
-Tak to ja!!!-odkrzyknęłam do niej.
-Przepraszam,że tak krzyczę ale musisz szybko ze mną iść-mówiąc to chwyciła moją rękę i wywlokła mnie z domu mówiąc moim rodzicom o jakimś festiwalu czy coś w tym stylu . Mówiąc szczerze wyłączyłam się po kilku minutach jej gadania głównie z tego powodu ,że w mojejj głowie nadal brzmiały zadania z fizyki.
-Julia o co chodzi?-spytałam kiedy obliczenia z fizyki opuściły moją głowę.Ona milczała jak zaklęta i dopiero kilka minut później odpowiedziała na moje pytanie zachowując się tak jakby dopiero teraz go zrozumiała.
-Udajemy się do świątyni...z resztą zaraz zobaczysz dlaczego.-szłyśmy tak dość długo. Miałam aż ochotę zawrócić jednak po chwili uznałam ,że Julia może mi mieć coś ważnego do pokazania więc szybko 'wrócił' mi zapał do iścia dalej . Nagle przed moimi oczami ukazała się piękna budowla z drewna i desek. Na jej szczycie było widać krzyż a tuż pod nim napis 'świątynia'. Weszłam do środka a tam było kilka zmasakrowanych ciał.
-O w mordę!-powiedziałam i zasłoniłam twarz dłonią.
-Lepiej bym tego nie ujęła-powiedziała Julia ze łzami w oczach-co zrobimy?-spytała po chwili.
-Musimy przemienić się w ciemne postacie. Dzięki temu dowiemy się jak te osoby umarły a to jest już coś.-Julia kiwnęła głową a kiedy uniosła dłoń pojawiły się na niej długie szpony a ją samą okryła czarna długa peleryna sięgająca ziemi. Spojrzała na mnie smutna . Po mojej przemianie ,która wyglądała tak sami jak Julki podeszłam do jednego ze zwłok i dotknęłam jego głowę. Była zimna i na niej malował się strach dzięki czemu wiedziałam ,że ofiara nie umarła z przyczyn naturalnych.Została ona zamordowana.

***Marek
Szedłem powoli przez park. Przypomniała mi się sytuacja mająca miejsce cały rok temu. Szpital,miłość, ból, złość, cierpienie. To uczucia, które nam towarzyszyły. Były niezapomniane. Od ich czasu sporo się zmieniło. Byliśmy wtedy młodzi a za kilka dni zbliżały się moje 18 urodziny. Wszystko się zaczęło gdy zbliżały się moje 17 urodziny. Gdybym nie był wtedy w gimnazjum gdy spotkałem Asie,Julie, Marka , Eryka i Maćka ,który zginął bo chciał uratować Asie. Gdyby nie on nigdy nie dowiedziałbym się ,że Asia wciąż żyje dlatego dziś zamierzam mu za to podziękować.

----------------------------------------
Tak wiemy ,że rozdział trochę krótki ale nie wiedziałyśmy w jaki momencie przestać pisać by nie zepsuć Wam niespodzianki i nie zdradzić zbyt wiele. Zaniedługo są ferie dlatwgo wtedy postaramy się wrzucać rozdziały co dwa lub trzy dni . dousłyszenia.
  • awatar Panna15: Świetne *,* Czekam na dalsze części ^^ Zapraszam do siebie :*
  • awatar Omomomom *.*: Świetny rozdział :3 Czekam na kolejny :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
***Asia
-Możesz mieć racje -rzekłam do niej po dłuższej chwili przemyśleń.
-To może powiemy o tym policji?-spojrzała na mnie zdenerwowana.
-To absurdalne! I co im niby powiemy? "Jesteśmy pewne ,że jakaś nadnaturalna istota spowodowała wypadej naszego szkolnego autobusu" uznają nas za wariatki.
-Wydaje ci się ,że miało to jakiś związek z sytuacją ,która miała miejsce rok temu w naszym gimnazjum?-Julia spojrzała na mnie po chwili.
-Niewykluczone a nawet bardziej prawdopodobne. Jeżeli by się nad tym chwilę zastanowić w tym roku zaczęłyśmy chodzić do liceum . Może ona chciała NAS zabić?!-Julia spojrzała na mnie po chwili a jej oczy zrobiły się szklane od łez.
-Ale my przecież w pewnyn sensie jesteśmy martwe pamiętasz?Jesteśmy ciemnymi istotami...
-Tak ale tylko w połowie. Dzięki temu możemy zmieniać się w zwyczajne nastolatki. Tylko część naszej duszy nie istnieje a druga nadal jest w nas.

***Julia
-Później o tym porozmawiamy. Chodźmy do klasy bo inaczej pani się będzie martwić.
-Okej-przytaknęłam i weszłam z Asią do naszej klasy.
-Witajcie dziwczynki-powiedziała pani-usiądźcie na miejsca.-Zrobiłam to o co pani prosiła i usiadłam obok Asi w ławce.
-Jak wiecie...-zaczęła pani Kornelia-dzisiaj miało miejsce przykre wydarzenie. Ponad 80 uczniów zginęło dzisiaj w wypadku. Ale jest ktoś kto przeżył i dzisiaj rozpoczyna swój pierwszy dzień w tym liceum przywitajcie waszą nową koleżankę Justyne-Pani spojrzała na drzwi wyjściowe z których wyszła Justyna. To była ta sama dziewczyna ,którą spotkałyśmy dzisiaj rani po wypadku i która przeżyła jako jedyna ze wszystkich osób będących w autobusie. Spojrzała na mnie a następnie odrzekła.
-Uratowałyście mi życie... Dziękuję.

Asia***

***
Rano następnego dnia wraz z Julią spotkałyśmy się na zebraniu czarnych istot . Ludzie jednak nazywali nas demonami nie wiedząc ,że my ukazując ból próbujemy ostrzec ich bądż przygotować na straszliwą przyszłośc .
-Witaj braciszku!-krzyknęła Julia rzucając się bratu na szyję.
-Heh witajcie dziewczyny. Jak wam mija dzisiejszy dzień?
-Nie zbyt dobrze-spojrzałam na niegi z poważną miną-coś znowu chce nas zabić.
-O czym wy mówicie?-powiedział przestraszony Zack.
-Wczoraj rano nasz autobus szkolny miał wypadek i zginęło mnóstwo uczniów. Najdziwniejsze było to ,że do tej pory nikt nie wie jak ten wypadek został spowodowany.
-A więc to prawda....-powiedział Zack.
-O co chodzi?-spojrzałam na niego.
-Jesteście w niebezpieczeństwie! To nie ta kobieta była waszą zmorą w gimnazjum. To był Volturi. On nadal istnieje i jego celem jesteście wy!
-Dlaczego my do jasnej cholery?!-ścisnęłam dłoń.
-Nie mam pojęcia. Aż do tej historii nie miałem nawetbprzypuszczeń ,że to on!
-Wiecie co ja... Muszę ochłonąć... Przepraszam-powiedziałam i wytworzyłam portal ,który miał mniebzaprowadzić do domu. Nie mogłam znieść tego ,że cała historia rozpoczyna się jeszcze raz.

--------------------------------
Witajcie kochani tu Iza :3 Tak jak obiecała tydzień temu oto kolejny wpis dodany w weekend. Wpisy będą dwa razy w tygodniu w sobotebi w niedziele Podoba wam się rozdział ? Przypominamx,że jeszcze tylko dwa tygodniebszkoły i.... Dwa tygodnie ferii!!! Dousłyszenia kochani :3
Dobranoc :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›